PolecaMY: Ksiądz Jerzy POPIEŁUSZKO

Męczennik. Takie określenie przylgnęło do Niego zaraz po brutalnym morderstwie. I minione 33 lata służyły, aby tego dowieść. Na drodze oficjalnej, kościelnej, kiedy to został beatyfikowany, oczekiwana jest kanonizacja, i na drodze społecznej. Z księdza poświęcającemu całe swoje życie „owieczkom”, stał się symbolem walki o wolność narodu. Czy słusznie?

Może i dobrze się stało, że Księdza czytałem zaraz po Wyspie ślepców. Dzięki temu mam teraz obraz dwóch typów duchownych wyznania, które nierozerwanie utożsamiane jest z polskością. Ten drugi wykorzystywał ja, aby zaspokajać swoje seksualne dewiacje. Ten drugi służył wiernym; wszystkim, bez względu na pochodzenie, historię życia, dotychczasowe doświadczenia. Służył tym, do czego został powołany: duchowym wsparciem.

Alfons Popiełuszko (zmiany imienia na Jerzy dokonał przed święceniami i bardzo słusznie, bo pewnie teraz tamto imię byłoby powodem do wielu drwin) jawi się w książce Ewy K. Czaczkowskiej i Tomasza Wyścickiego jako duchowny, których Kościół Katolicki w Polsce powinien „rozmnażać” masowo. I wtedy być może Kościół ten byłby powszechnym, wyzuty z tzw. katolików, którzy swoje duchowe powinności sprowadzają jedynie do cielesnego uczestnictwa w mszach oraz sporadycznych spowiedzi.

Dla mnie osobiście ksiądz Jerzy Popiełuszko jest postacią z innej bajki. Pewnie dlatego, że urodziłem się ładnych kilka lat po jego śmierci. Powinienem pewnie dodać „męczeńską”, ale wybaczcie: osobie niewrzącej tego rodzaju terminologia jest trochę obca.

Słyszałem o księdzu Jerzym wielokrotnie. Nie tylko w przekazach oficjalnych, ale głównie w opowieściach członków rodziny. Spora jej część bywała na osławionych już mszach za Ojczyznę, które organizował w kościele parafii Św. Stanisława Kostki. Nawet teraz, po tylu lach, trudno im o nich opowiadać. To trzeba było przeżyć. Bo to się przeżywało. – słyszałem bardzo często.

Autorzy dokonali gigantycznej roboty. Prześledzili losy Błogosławionego Jerzego Popiełuszki bardzo dokładnie. Niemal dzień po dniu. Z tego opisu jawi się przede wszystkim duchowny z krwi i kości. Wiem, to dość prostackie określenie w stosunku do takiej postaci. Ale chyba w pełni oddaje jego poświęcenie wierze i wiernym. Na każdym kroku życia. Swoją drogą dziwie się, że minister Macierewicz, tak hojnie mianujący duchownych, odbywających przymusową służbę wojskową, na stopnie oficerskie (mimo braku ku temu jakichkolwiek merytorycznych i edukacyjnych przesłanek) nie uczynił tego pośmiertnie w stosunku do ks. Jerzego. Mógłby go mianować od razu generałem. I przyznać odpowiednie stopniowi uposażenie pośmiertne rodzicom.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko znany jest Polakom prawie wyłącznie z osławionych mszy za Ojczyznę oraz męczeńskiej śmierci. Ale to tylko jedna strona duchownego. Bardzo dobrze, że mamy teraz okazje poznać jego pełne zaangażowanie w pracę, które całkowicie się poświęcił. Nawet trudno to opisać. Swoją posługą służył wszystkim, każdemu potrzebującemu, w swojej działalności wykraczał daleko poza przyjęte stereotypy. Był księdzem-marzeniem wiernych. Poświęcał im każdą chwilę, nawet nie tę wolną, najczęściej kosztem zdrowia, na które często narzekał.

Biografia ks. Popiełuszki jest bardzo obszerna. Może nawet za bardzo. Zamiast poświecenia tyle miejsca teoriom kto, kogo, i dlaczego inspirował do zabójstwa, może trzeba było zamieścić bogatą faktografię. Nie wierzę, że autorzy nie mogli do niej dotrzeć lub nie mieli do niej dostępu. Poza tym, skoro na kilkuset stronach próbuje udowodnić się, że kazania Błogosławionego nie były polityczne, to dlaczego przyjmuje się opcję ówczesnej władzy i próbuje się udowodnić, że głównym powodem morderstwa była jednak polityka. Ale oczywiście mogę się mylić. Nie żyłem wtedy, nie mam tego oglądu całej sprawy, którym mogą pochwalić się rówieśnicy Księdza, lub ci, którzy go pamiętają.

Wydaje mi się właśnie, że książka została napisana dla nich. I kiedy za lat ileś tam, ktoś po nią sięgnie, to, być może, niewiele z niej zrozumie.

JAKUB WYRWAŁ

Ksiądz Jerzy POPIEŁUSZKO: WIARA, NADZIEJA, MIŁOŚĆ

Biografia błogosławionego

Ewa K. Czaczkowska, Tomasz Wyścicki

EDIPRESSE