Nie wstydźmy się polskiej kuchni: Grzyby marynowane

Kurki, rydze, podgrzybki, maślaki, gąski, koźlaki… Oj długo jeszcze mógłbym tak wymieniać. Pogoda dopisała, więc wysyp grzybów w tym roku nad podziw obfity. Nie wiem, czy istnieje kuchnia, która rozróżnia tyle ich rodzajów i tyle samo chyba potraw, które możemy z nich przyrządzić. Najlepsze grzyby oczywiście są te świeże, nie ma jak zwykła jajecznica na nich usmażona, upieczona zapiekanka w nimi, czy sos do mięsa na nich przygotowany. Pieczarkę mamy cały rok i pewnie już tak zostanie, ale te inne, leśne, mamy okazję skosztować właśnie teraz. I nie zastanawiajmy się nawet, czy na grzybach się znamy; są lepsi specjaliści, którzy „zęby na nich zjedli”. Dzisiaj nawet grupowe wyjazdy na grzyby są coraz modniejsze. Niestety, bez odpowiedniej wiedzy to prawdziwe ryzyko. Osobiście jestem wielbicielem grzybów, ale… nigdy sam ich nie zbierałem. Nie znam się na nich po prostu i w lesie nie wyłowię tego jadalnego. Co innego na bazarze. Kiedy w skrzynce leży ich kilka kilogramów i wszystkie są takie same, wtedy łatwiej wyłowić jakąś podejrzaną, odmienną sztukę. A więc do roboty…

Do przygotowania grzybów marynowanych potrzebujemy:

  • grzyby oczywiście; ja robię mieszanki (zawsze znajdzie się gość, który woli bardziej podgrzybki niż rydze, te drugie niż koźlaki, kurki, czy nawet maślaki, więc dlaczego nie dać mu szansy wyboru);
  • ocet;
  • cukier;
  • liście laurowe;
  • ziele angielskie
  • i słoiki (wolę te mniejsze, „musztardówki”, a to z prostej przyczyny, że ich zawartość jest „na raz”; z większymi jest ten kłopot, że czasem otwarte wstawimy do lodówki i znajdujemy po tygodniu raczej już z lekkim osadem).

A przygotowujemy je w sposób następujący:

  1. Grzyby oczyszczamy i dokładnie myjemy.
  2. Następnie wrzucamy na lekko osolony wrzątek i zagotowujemy. Nie gotuję ich dłużej, bo potem powinny być „kruche”, a nie rozciapane. Obgotowane grzyby odcedzamy z wody (można ją ewentualnie wykorzystać, po zredukowaniu czyli odparowaniu, do zupy grzybowej).
  3. W oddzielnym garnku przygotowujemy zalewę. Ja używam ocet 10-procentowy (łyżka stołowa na litr wody), ziele angielskie (średni po dwa ziarna na słoiczek), oraz liść laurowy (jeden na słoiczek) oraz odrobinę cukru. Całość zagotowuję.
  4. Słoiczki myjemy i sparzamy wrzątkiem. Nakładamy do nich porcję grzybów (na ścisk) i zalewamy gorącą zalewą. Aby dotarła do każdego zakątka słoiczka pomagam sobie nożem podważając grzyby przy ściankach.
  5. I teraz są dwie szkoły. Jedna; jeśli mieliśmy gorące słoiczki i zalewa była również gorąca, a grzyby były ciepłe, wystarczy odwrócić mocno zakręcone słoiczki do góry dnem i odstawić do wystygnięcia. Zamkną się trwale same. Jeśli używaliśmy zalewy już przestudzonej, powinniśmy słoiczki pasteryzować w gotującej się wodzie jakieś 10-15 minut. I to wszystko.

Można je w ten sposób przechowywać dość długo. Mnie zdarza się nawet 2 lata (czasem trudno znaleźć odpowiedni słoik w zastawionej piwnicy). Ale za to jaka przyjemność. Wie o tym każdy, kto szuka na półkach nawet marynowanych pieczarek. Ale po co się męczyć, po co kupować „u baby” jej własne produkty, skoro to taka łatwizna…

SMAKOSZ

PolecaMY również:

Śledzie marynowane na szybkoOgórki konserwowe i kiszoneOgórki małosolneChłodnikKurczak duszony w pomidorachZiemniaczane zrazyNadziewane kurze udaPokrzywa z makaronemNadziewane szyjki gęsieŻeberka w kapuścieFlakiKluski śląski typow i nadziewaneKarp pieczonyKrólik duszony w wiśniówceDżem z dyniPierogi z płuckamiRyba po kaszubskuKopytkaNóżki w galarecieBabka ziemniaczanaGołąbki z kasząGrzybek jajecznyKotlet wieprzowy niekoniecznie schabowyDodatki z ogórków i pomidorówDomowy smalec ze skwarkamiKalafior z wodyPlacki ziemniaczaneKapusta z wody ze skwarkamiSztuka mięsa w sosie chrzanowymŻurek na zakwasie