Samo zdrowie, a ten się dowie, kto spróbuje

Były już Festiwale Słoików, Owoców i warzyw, Słodyczy i Chleba. Przyszedł czas na coś bardziej treściwego: zupy. Od piątku (22 września) do soboty (1 października) ogrody warszawskiej Centralnej Biblioteki Rolniczej (przy Krakowskim Przedmieściu 66) opanują właśnie zupy. Z Polski i praktycznie ze wszystkich kontynentów na raz.

Zupy towarzyszą człowiekowi od zarania jego historii. Właściwie od czasów, kiedy nauczyli się wykorzystywać ogień. Do dziś trwają spory, czy pierwszym daniem przetworzonym był pieczone mięso, czy może właśnie zupa. Pod każdą postacią. I te proste i te bardziej wyrafinowane. I towarzyszyły człowiekowi przez wieki. Od samego początku.

W obecnym, trochę zwariowanym świecie, jakby o nich zapomniano. Nie wszędzie co prawda, ale jednak. Zupy przygotowywane ze świeżych składników zastępują ich chemicznie wspomagane substytuty. Zupy w proszku, z których korzysta zdecydowana większość restauracji, nawet te zaliczane do ekskluzywnych. Tajemnicą poliszynela jest to, że znany wąsaty kucharz był czołowym odbiorcą wielkich, kilkunastokilogramowych puszek z zupowym proszkiem, które potem uzdatniał paroma świeżymi składnikami. Ku radości biesiadników, którym wydawało się, że otrzymują prawdziwy rarytas. Nic bardziej błędnego.

Dobra, nie mamy czasu na gotowanie. Ale przecież przygotowanie zupy to naprawdę nic trudnego. Zupy ze świeżych, dobrych, sprawdzonych składników. MY21.pl od lat na swoich łamach w ramach serii Nie wstydźmy się polskiej kuchni promuje również zupy. Spotykaliśmy się nawet z zarzutami, że to niepotrzebne, bo przecież nikt polskiej kuchni się nie wstydzi. Uderzmy się więc w piersi i zadajmy sobie pytanie, kiedy ostatni raz przygotowywaliśmy w domu zupy: grzybową (a jest ich w tym roku w brud), kapuśniak, pomidorową, porową, krupnik, warzywną, owocową, nie wspominając już o kwaśnicy, flakach, czerninę.

A przecież przygotowanie zupy to właściwie banał. Oczywiście zupy ze świeżych składników, a nie z torebki. A jeśli już nawet ją ugotujemy więcej, to dlaczego nie zapasteryzować, zamknąć w słoiku i potem mamy jak znalazł. A właściwie wystarczy tylko otworzyć.

Przez 10 dni wszyscy chętni będą mogli zapoznać się z całą gamą zup właściwie z całego świata. Dla uczniów szkół zorganizowano specjalne spotkania, w czasie których dowiedzą się o zupach właściwie wszystkiego. Będą tez uczyli się, jak je przyrządzać. Być może potem przekażą tę wiedzę rodzicom.

Dla osób o bardziej wyrafinowanych gustach, a także zainteresowanych zdrowotnym dobrodziejstwem zup jest cały cykl prelekcji połączonych z degustacjami (na poziomie 15 zł za półlitrową porcję). Prelekcje te to nie tylko w wykonaniu specjalistów, ale również praktyków kulinarnych, dla których gotowanie stało się pasją życia.

Taką samą pasją powinno stać się jedzenie zup, wprowadzenie ich na stałe do naszych codziennych jadłospisów. Rano to nie tylko zupa mleczna, choć te jest przygotować najłatwiej i najszybciej. Ale przecież taka zupę można ugotować wieczorem dnia poprzedniego. Nie trzeba wcale zrywać się o piątej rano…

Niech niedzielny rosół stanie się punktem wyjścia do zupy jedzonej codziennie. O każdej porze dnia, gdyż przykłady wielu krajów pokazują, że nie jest to jedynie posiłek dostarczający odpowiedniej energii na ponad pół dnia pracy czy nauki. Jest to również doskonała kolacja zapewniająca odpowiedni sen i nocny odpoczynek.

Zupa rządzi światem!

SMAKOSZ

Organizatorami Festiwalu Zup Świata są: Stowarzyszenie Mediów Polskich, Warszawska Izba Gospodarcza, Konsorcjum Izb i Organizacji Gospodarczych, TTG Wiadomości Gospodarcze, Stowarzyszenia na Rzecz Edukacji, Kultury i Sportu

Szczegóły: festiwalzup.pl