Czarnej serii polskiego sportu ciąg dalszy

Po piłce nożnej i odpadnięciu Legii z Ligi Mistrzów oraz z Ligi Europy Legii, Jagielloni, Lecha i Arki, po reprezentacjach siatkarzy i koszykarzy, którzy nawet nie wyszli z grupy mistrzostw Europy – o czym pisaliśmy – tym razem przegrali ci, na których prawie zawsze mogliśmy liczyć – żużlowcy.

Można powiedzieć czarna seria polskiego sportu trwa. W rozegranym w sobotę 9 września Grand Prix Niemiec miało być tak dobrze, a było tak bardzo źle. Polacy jechali do Teterowa, aby poprawić swoje pozycje w Grand Prix, a uzyskali najgorszy wynik w sezonie

Wyniki:

  1. Matej Zagar                       Słowenia                               15
  2. Martin Vaculik                     Slowacja                              14
  3. Jason Doyle                       Australia                                17
  4. Chris Holder                       Australia                               14
  5. Emil Sajfutdinow                 Rosja                                   11
  6. Patryk Dudek                    Polska                                  11
  7. Maciej Janowski               Polska                                    7
  8. Bartosz Zmarzlik               Polska                                   2

Atak na pozycję Doyla wydawał się bardzo realny, bo Australijczyk jeździł w ostatnich startach w lidze z niezaleczonymi kontuzjami. I choć to zawodnik twardy, wydawało się, że każdy z pięciu Polków jest obecnie od niego lepszy. W tej sytuacji atak Janowskiego i Patyka Dudka na pozycje lidera wydawał się niemal pewny, o ile na żużlu można być czegoś pewnym.

– Jeszcze nigdy historii nie mieliśmy sezonu, aby o mistrzostwo świata walczyło aż trzech Polaków lecz jeśli w Teterowie któryś z zawodników straci sporo punktów, to raczej przepadnie szansa na medale –mówił mistrz świata z 1973 r. Jerzy Szczakiel.

Wprawdzie w zeszłym roku Janowski w Teterowie wypadł kompromitująco, a w GP Polski w Gorzowie, dwa tygodnie temu ,ostatnim przed GP Niemiec zajął 13. miejsce, to jednak wygrał GP Danii w Horsens i W. Brytanii w Cardiff, więc można było liczyć na podium w GP Niemiec. Po słabym początku coraz lepiej jeździł Zmarzlik, wygrał GP Szwecji i zajął i 4. miejsce w GP Polski . Nie można pominąć sukcesu w Łotwy w Daugavpils, gdzie na mokrym, śliskim torze Polacy zajęli trzy pierwsze miejsca kolejności: 1. Piotr Pawlicki, 2. Patryk Dudek, 3. Maciej Janowski, 11. Bartosz Zmarzlik.

Te wyniki i pozycje w klasyfikacji Grand Prix pozwalały realnie myśleć o dobrych wynikach w Teterowie. Wprawdzie pogoda spłatała figla, było mokro, błotnisto, tor, na którym trudno było wyprzedzać, jednak na podobnym w Daugavpils Polacy radzili sobie doskonale. Tymczasem w Teterowie nic im nie wychodziło. Zmarzlik właściwie stracił nadzieją na trzecie miejsce w Grand Prix. Przyznał, że pojechał – cytuję dosłownie – jak dupa. Janowski został w jednym wyścigu usunięty z toru za falstart. On i Dudek i stracili sporo punktów do prowadzącego Doyla, choć on miał być niegroźny ze względu na kontuzje i złamaną stopę. Wprawdzie przegrał z Matejem Zagarem i Martinem Vaculikiem, ale z naszymi „orłami” wygrał. Nawet powiększył nad nimi przewagę.

Klasyfikacja po 9. rundach.

  1. Janson Doyle                       104
  2. Patryk Dudek                    104
  3. Maciej Janowski                101
  4. Fredrik Lindgren                    98
  5. Tai Woffingen                        94
  6. Emil Sjafutdinow                   94
  7. Bartosz Zmarzlik                 82
  8. Piotr Pawlicki                      63  

Do zakończenia tegorocznego cyklu Gran Prix czyli indywidualnych mistrzostw świata jeszcze trzy rundy: 23 września GP Szwecji w Sztokholmie, 7 października GP Polski w Toruniu i 28 października GP Australii w Melbourne. Można zyskać punkty tylko trzeba pojechać jak np. w GP Łotwy i można stracić jak w Teterowie.

ANDRZEJ MARTYNKIN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *