Prokuratura na zawołanie

Tragedia się stała. Nie pierwsza i nie ostatnia. Na włoskiej plaży zgwałcono zbiorowo kobietę i pobito jej męża. Prokurator Generalny wysyła do Włoch specjalną ekipę. Z prokuratorem, swoim podwładnym, na czele i jakimiś tam specjalistami. Gwałcicielami najprawdopodobniej byli przybysze z Afryki. Uchodźcy. Znienawidzeni.

Gdyby prawie rok temu muzułmanin, być może uchodźca z Czeczenii, zgwałcił w Łodzi 12-latkę, pewnie nie wyszedłby z więzienia. Pewnie prokurator rejonowy nie wypuściłby go za poręczeniem. Być może już by nie żył, bo zostałby zlinczowany przez współwięźniów. I pewnie sprawców by nawet nie szukano. Tylko dlatego, że był śniady.

Polka wyskoczyła przez okno egipskiego szpitala. Prokurator generalny zapowiedział wszelką możliwą pomoc. Obiecanki skończyły się na wymianie korespondencji. Egipcjanie wysyłane listy olewają, ale Prokurator Generalny triumfuje i przypomina, że przecież włączył swoich ludzi w sprawę.

Teraz też triumfuje i udowadnia, że rodacy poszkodowani zagranicą zawsze mogą liczyć na wsparcie.

Szkoda, że na to wsparcie nie mogą liczyć w kraju. Szkoda, że 12-latka zgwałcona przez zwyrodnialca nie została przez podwładnego Prokuratora Generalne uznana za ofiarę. Wychodzi na to, że sama weszła gwałcicielowi do łóżka. Zdaniem prokuratora rejonowego. W innym przypadku z aresztu by go nie zwolnił.

Tam, gdzie poszkodowanym może być nasz rodak, a sprawcą podejrzewany o przynależność do strasznej kasty uchodźców, Prokurator Generalny działa prawie natychmiast. Tabloidowo. Bo to tabloidy robią wielką aferę, a państwowy urzędnik natychmiast się temu podporządkowuje. Natomiast to, co dzieje się w kraju nie za bardzo go interesuje. Bowiem w Polsce uchodźcy stanowią odsetek promila sprawców popełnianych przestępstw. Pewnie dlatego, że ich nie ma w tej skali, co w innych krajach.

Ale przez to nasi rodzimi gwałciciele mogą się czuć spokojnie. Przykład sprawcy gwałtu 12-latki świadczy o tym dobitnie. Gdyby nie media, które sprawą się zainteresowały, pewnie do dzisiaj tzw. suweren nic by o tym nie wiedział. Nie wiedziałby, że prokurator zwolnił gościa z więzienia, a teraz, po medialnej krytyce, nie można go znaleźć… Sprawcy, nie prokuratora. Choć ten z nazwiska też nie jest znany. Dlaczego? A sprawca może pojechał na plaże Rimini, aby spotkać się ze swoimi kumplami-gwałcicielami…

Prokurator Generalny nie interweniuje w sprawę gwałcicieli, którzy przez 10 dni znęcali się nad młodą kobietą. Jego zastępca (ministerialny, nie prokuratorski) chciałby dla nich tortur i kary śmierci. Reakcja czysto ludzka. Pewnie każdy ojciec tej gwałconej, m.in. kijem od szczotki, dziewczyny sam z chęcią skręciłby oprawcom karki. Tylko że wiceministrowi sprawiedliwości takich słów, nawet na poklask, wypowiadać nie wolno.

I w tym właśnie tkwi sedno. Prokurator Generalny ujmuje się losem skatowanego małżeństwa i wysyła swoich ludzi do Włoch. Jego zastępca najchętniej by zabił. I naród się cieszy. Festyn trwa w najlepsze.

Tylko za tą 12-latka nikt się nie ujmuje. Bo gwałciciel nie był muzułmaninem?! Bo kobieta (nie mówiąc o nieletniej) w Polsce musi przejść gehennę, aby udowodnić, że została zgwałcona?! Bo według dominującego wyznania kobieta zawsze musi ulegać mężczyźnie?!

JAROSŁAW WALOREK