Obóz harcerski to obóz przetrwania

Nie wszystkim się udaje. Śmierć jest oczywiście tragedią, ale ilu harcerzy wraca z obozów z ranami, kontuzjami, uszkodzeniami ciała. Harcerze od lat (wcześniej skauci) byli zapleczem wojska. Takie jest pochodzenie tych młodzieżowych organizacji, bo przecież nie może u nas być ona tylko jedna. A w wojsku, jak i w harcerstwie, najważniejsza jest dyscyplina.

Przez ¾ niedzieli miałem włączone TVP Info. Nie żebym uwielbiał ten kanał, ale porządki robiłem i lubię, kiedy coś mi gra. Ów czas w zdecydowanej większości poświęcony był tragedii w Suszku. Zginęły dwie harcerki. Dramat. Dramat totalny. Dla rówieśników i dla harcerskiej kardy.

Jak jest tragedia, to oczywiście najprostszym wyjściem jest wprowadzenie kontroli. Już samo to hasło – „kontrola” – może niektórym sugerować, że coś było nie tak. WSZYSTKO było w porządku! Po prostu zaszły całkowicie nieprzewidywalne okoliczności!!

Obóz harcerski jest obozem przetrwania. Młodzież mieszka w namiotach, które sama stawia i sama wyposaża. W łóżka i meble, które sama buduje.

Dzieci, czyli zuchy, mają namioty z podłogami, stelażami łóżkowymi, mają TOI-TOI-e ustawione w środku lasu, coraz częściej mieszkają w murowanych budynkach, co z ideą harcerstwa ma tyle wspólnego, co z pobytem na zakładowych koloniach.

Harcerze mieszkają w namiotach, dyżurni przygotowują posiłki (wszystkie), każdy harcerz musi dbać o porządek i czystość nie tylko swoich rzeczy, ale generalnie porządek w swoim otoczeniu. W środku lasu. Na dodatek nie naruszając jego struktury i funkcjonowania.

Pobyt na harcerskim obozie to podsumowanie całego roku harcerskiego szkolenia. To faktyczny sprawdzian wielu umiejętności, w tym tej najważniejszej: współżycia i współpracy. Zdają go wszyscy. Nawet ci, którzy byli świadkami największej tragedii.

Mieszkańcy wioski w pobliżu obozu pobiegli harcerzom na pomoc. TVP info pokazywała ich wypowiedzi, z których wynikało, że wszyscy zgrupowali się w młodniku, część w jeziorze, ale dopiero oni po przeliczeniu uczestników obozu, zorientowali się, że dwóch dziewczynek brak. Nie strażacy, ani policja, a tym bardziej wojsko, ich poszukiwali. Zrobili to mieszkańcy pobliskiej wioski. I znaleźli ciała…

Kiedy czytam debilne wpisy na FB, o odpowiedzialności za tragedię obecnych władz i na dodatek jeszcze polityki historycznej lub formacji ZHR (Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej), zastanawiam się, do jakiego stopnia doszło ZBYDLĘCENIE naszego społeczeństwa.

Kiedy słyszę, że powołano komisje, kontrole i coś tam jeszcze, które przyglądają się wszystkim obozom harcerskim w Polsce, rozumiem, że jest to czyste działanie polityczne. Pod publikę. Mówią w ten sposób: dbamy o Wasze dzieci. Nie dbają. Bo z naturą żadne kontrole nie dadzą rady. Nie sprawdzą się. Na to po prostu nie ma rady.

Kiedy słyszę o budowie systemu ostrzegania i zabezpieczania przed klęskami pogodowymi, zastanawiam się ilu cwaniaków chce na tym zarobić. System oczywiście zbudować można.  I pewnie należy to zrobić. Tylko trzeba wziąć pod uwagę również praktykę. W jakim czasie po alarmie uda się zwinąć kilkanaście obozów harcerskich znajdujących w rejonie zagrożonym?. A co z innymi zorganizowanymi formami wypoczynku dla młodzieży?

JAROMIL WYĆWIK