Narodowa manipulacja… Gest Kozakiewicza

Żyją jeszcze ludzie, którzy byli świadkami sportowych osiągnięć Władysława Kozakiewicza, w tym i tego największego, zdobycia złotego medalu olimpijskiego. Pamiętają zapewne jego późniejsze kłopoty i „emigrację” do Niemiec.

Pamiętają również „gest Kozakiewicza” i legendę, która narosła wokół niego przez lata. Legendę stale, wbrew prawdzie historycznej, a co ważniejsze i samemu Kozakiewiczowi, podsycaną.

Przypomnijmy tylko, że Władysław Kozakiewicz zdobył olimpijskie złoto w skoku o tyczce ustanawiając przy okazji rekord świata (5,78 m) i pokonując m.in. Konstantina Wołkowa, zdecydowanego faworyta gospodarzy. A gospodarze, jak to gospodarze, każdy skok naszego mistrza „ozdabiali” potężnymi gwizdem, próbując w ten sposób go zdekoncentrować.

Gest Kozakiewicza czasem można zobaczyć w ławach poselskich…

Kozakiewicz pokazał widowni na moskiewskich Łużnikach „wała” dwukrotnie, więc właściwie powinno się mówić o „gestach”. I jak sam wielokrotnie potem opowiadał, a nawet opisał w swojej biografii, nie był żaden protest wobec władz, czy polityce ZSRR, ale reakcja na zachowanie radzieckich kibiców.

Teraz pamięta się raczej tylko to, że sprawa stanęła na bardzo wysokim szczeblu, że były żądania odebrania Kozakiewiczowi medalu, ukazania zawodnika, bo jakiemuś politrukowi z Kremla wydało się, że wał był przeznaczony dla niego.

I jak każda legenda „gest” zaczął żyć własnym życiem. I na nic wyjaśnienia samego zainteresowanego. A my, Polacy, lubujemy się, wręcz uwielbiamy wszelkie mity i legendy, zwłaszcza, kiedy można je wykorzystać do aktualnych celów.

TVP Info, Minęła Dwudziesta, 26 lipca. Dyskusja o zastrzeżeniach unijnych urzędników wobec zamieszania wokół reformy sądownictwa.

Ireneusz Zyska, poseł Wolni i Solidarni: (…) Pan Timmermans nie ma żadnej legitymacji do tego, aby Polskę tak upominać. Dodałbym, że to jest absolutnie pewnego rodzaju buta, brak podstawowej wiedzy na temat tego, co się w Polsce dzieje. Wiedzę tę może posiadać tylko od tych osób, które zanoszą skargi z Polski do Unii Europejskiej ,a to, co się dzieje w suwerennej, niepodległej Rzeczpospolitej, co należy ocenić bardzo nagannie.

Myślę, że tutaj tak troszkę obrazowo przywołałbym przykład znakomitego, wspaniałego Polaka, pana Kozakiewicza, który w roku osiemdziesiątym, jako wielki olimpijczyk, miał wielką odwagę, aby pokazać gest, odpowiedni gest w Moskwie na Olimpiadzie wielkiemu mocarstwu, które wtedy dominowało nad Polską. Myślę, że najwyższy czas żebyśmy taki gest pokazali takiej pysznej Europie, jeśli chodzi o niezależność Polski. Myślę, że powinniśmy swoje sprawy załatwiać w Polsce i decydować o tym, jak mają być uregulowane.

Michał Rachoń, prowadzący: Panie Pośle, ja uwielbiam sportowe porównania, ale ten gest to był gest triumfu. Czy my w takim razie mamy już w tej chwili co świętować, czy odnieśliśmy już jakieś zwycięstwo, żeby okazać ten…

Zyska:            Bardzo słusznie. Kozakiewicz pokazał po wielkim wspaniałym zwycięstwie. Myślę, że takie zwycięstwo również Polska i dzisiaj większość sejmowa, większość parlamentarna odniesie zaprowadzając ład w wymiarze sprawiedliwości w Polsce (…)

Medium Narodowe jakim jest TVP powinno dokładać większej staranności w manipulowaniu faktami. Red. Rachoń, nie powinien zachwycać się sportowymi porównaniami niedouczonego posła, który być może jako 11-latek Olimpiadę w Moskwie w TVP oglądał, tylko sprostować, że „wał” był dla kibiców, a nie dla mocarstwa.

Ale skoro dla niego samego był to „gest triumfu”, to zapamiętajmy teraz, że od środy „wał”, czy też „tu się zgina dziób pingwina” są wyrazem największego uznania i wielkiego sukcesu.

A więc pokazujmy „wała” wszystkim odnoszącym sukcesy…

JAROSŁAW WANIŁO