Smutna rocznica

Współczuję wszystkim tym, których przodkowie polegli w czasie wojny. Tej drugiej, światowej. A musi być ich sporo, skoro w trakcie prawie 6 lat jej trwania Polaków zginęło ponad 6 milionów. Ponad milion rocznie.

Współczuję, gdyż władze nasze wstydzą się udziału w antyniemieckiej koalicji sprzed 71 lat. Nie tylko zresztą obecne. Te poprzednie wolały świętować okrągłą rocznicę zwycięstwa nad faszyzmem w Paryżu niż w Warszawie.

Tak to jakoś dziwnie się układa, że kiedy mamy już powód do świętowania, to zawsze nam ktoś go spieprzy. Nie można powiem cieszyć się ze zwycięstwa nad Niemcami, bo przecież, według oficjalnej wykładni, było ono początkiem nowej niewoli. Powiedzcie to tym wszystkim, którzy witali swoich rodaków niosących wyzwolenie idąc ze Wschodu, że obrzucali ich kwiatami tylko dlatego, że w plecy wymierzone mieli karabiny NKWD. Tak można to sobie teraz wyobrazić.

Nie ma żadnej różnicy, czy w naszym kalendarzu zakończenie II wojny światowej zapisane jest pod datą 8 czy 9 maja. Nie ma, gdyż w Polsce ważniejsze jest przeniesienie relikwii jakiegoś świętego, któremu to wydarzeniu nadaje się rangę państwową (poprzez uczestnictwo pani premier), niż oddanie czci milionom ofiar poległych w wojnie.

Gdzieś tam oczywiście jakieś uroczystości się odbyły. Zapomniano natomiast złożyć wieńców pod Grobem Nieznanego Żołnierza… Wieńców od narodu i państwa…

Szczycimy się teraz tzw. Żołnierzami Wyklętymi. Rzadko wspominało się przy tej okazji, że oni wszyscy walczyli również z okupantem niemieckim. Przypomina się ich walkę i męczeńską śmierć. Tym samym wartościujemy ich ofiarę i ofiarę tych wszystkich, którzy tej szansy nie otrzymali. Tylko dlatego, że zginęli walcząc o wyzwolenie Ojczyzny spod o wiele gorszego okupanta.

Wspominam w tej chwili pradziadka, który z Ameryki przybył do Polski, aby bronić jej w 1920 roku. I obronił. Potem wrócił do Chicago, ale niecałe 20 lat później ruszył w tę samą drogę, aby znowu jej bronić, przed Niemcami. Do rodzinnej wioski udało mu się dotrzeć za późno, była już pokonana. Został i walczył dalej. Zginął za nią na długo przez majem 1945 roku.

Teraz pamiętają o tym tylko najbliżsi…

ZYGMUNT REWEL