Miało być inaczej…

Powoli zbliża się druga rocznica zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych. Partia chełpi się tym, że realizuje obietnice wyborcza. Realizuje. Te najprostsze, korzystając z pieniędzy całego Narodu. Te inne, które tak naprawdę faktycznie miały oznaczać jakościową zmianę w polityce, rządzeniu Krajem są na poziomie piaskownicy.

PiS poszedł do wyborów z hasłem totalnej zmiany. Miało nie być kumoterstwa, partyjniactwa, nepotyzmu. Partia miała nie traktować opozycji, jak ta traktowała ich przedstawicieli wcześniej. Miała nie wchodzić na te tory, którymi szła PO i miała nie stosować takiej prostackiej metody, że będzie werbalnymi kłonicami walili w ich oponentów. Miał to być aberracyjny pomysł sprawowania władzy.

Prezydent, co wielokrotnie zapowiadał, nie miał być notariuszem i miał nie podpisywać – w odróżnieniu od swego poprzednika wszystkiego, co mu PiS podpisze. I nie podpisywał oczywiście. Tak, jak obiecał. Nie podpisywał, a „składał podpis”.

Prezydent zgodził się również na „ustawkę” i coś tam zawetował. I zapowiedział, że zawetuje. Po potem bawił się na Helu. Jego wola. Tak samo jak wola tysięcy obywateli, którzy pod jego pustym domem protestują. Miało być inaczej? I jest inaczej. Jego poprzednik pod swoją prezydencka rezydencją manifestantów nigdy nie miał.

PiS miał być inną partia rządząca. I jest inną. Wyciągnął wnioski z czasów, kiedy nie rządził. I to dobre wnioski., Dla siebie oczywiście. Po co składać jakieś tam projekty rządowe i debatować nad nimi miesiącami ze społeczeństwem, skoro można tę procedurę obejść. Skoro można posiedzieć jedną noc i przewrócić państwo do góry nogami.

PO takie sprytne nie było. PO nie doceniło nienawiści, którą można zbudować do tej partii tylko na podstawie przyjmowania uchodźców. Nie doceniło, że można ich członków ogłosić zdrajcami tylko dlatego, że cytują Śp. Lecha Kaczyńskiego. Tego samego, którego zresztą sami zabili. Bo pierwszy sort Narodu w to wierzy. Przez ponad siedem lat mu się to wmawia i w to wierzą.

Miało nie być nepotyzmu i nie ma. Oczywiście wierzą w to płacący regularne składki na Radio Maryja i TV Trwam. I wierzą w to ci, których udało się przekonać, że w Polsce zamiast chrześcijaństwa dominującą religią jest ta smoleńska.

Miało nie być kumoterstwa i nie ma. Wysokie stanowiska w spółkach Skarbu Państwa i ministerstwa zajmują wysokiej klasy profesjonaliści. Tylko niektórzy z nich mogą pochwalić się tytułem technika farmacji.

Miano szanować opozycje i ustalać z nią w ramach konsensusu najważniejsze zmiany w Ojczyźnie. Nie winą PiS-u jest, że przedstawiciele opozycji nie są w stanie w ciągu kilkudziesięciu minut zapoznać się z kilkusetstronicowym projektem poselskim zmian w kwestiach dla Narodu najważniejszych. Trzeba było uczyć się szybkiego czytania.

PiS funduje nam swoje państwo. Państwo, za którym głosowało blisko 38% wyborców. Bo obiecano im pieniądze (sprawdziło się) i obiecano im normalność. Ich normalność. Tylko, że w czasie wyborów nikt z tego ugrupowanie nie mówił, że tak właśnie będzie ona wyglądała.

Nieważnie, która banda dorwie się do władzy. Zawsze w dupę dostanie Naród. I tak jest już od ponad dwudziestu lat…

JERZY WATAK