Naród z Naczelnikiem się radują…

Bo Naczelnik ludzkim Panem się okazał i zrezygnował z opłaty paliwowej. Poinformował o tym swoich bulterierów, a ci Naród oświecili., jakie to ludzkiego pana ma: Nie chcecie, to podatku od tankowania nie będzie.

Radość wielka w Narodzie zapanowała. I to, o dziwo całym, właściwie bez wyjątku.

Jego lepsza część uznała, że ma do czynienia z prawdziwym geniuszem strategii oraz taktyki politycznej i doskonale rozegrał całą sprawę. Mało, tego, można go teraz ogłosić wręcz dobroczyńcą Narodu, gdyż głosu jego słucha i wyciąga wnioski.

Ta zdecydowanie gorsza część Narodu z kolei okrzyknęła zwycięstwo narodowej presji nad fiskalnymi zapędami rządzących, wręcz kapitulację z obawy przed utratą poparcia w sondażach, a być może i przegraną w zbliżających się wyborach samorządowych.

Wszyscy są więc zadowoleni. Prawdziwym zwycięzcą może czuć się młodziutki poseł Rzepecki, który apelował do swoich partyjnych kolegów i Naczelnika (to nie to samo): Ta ustawa jest zła, antyludzka i antyobywatelska; apeluję do moich koleżanek i kolegów z PiS o wycofanie podpisów pod tą ustawą; wprowadzi szereg podwyżek, począwszy od paliwa, skończywszy na żywności. Ta ustawa wprowadza wiele podwyżek cen, począwszy od paliwa, skończywszy na żywności, na usługach transportowych. Nie możemy być jak Platforma Obywatelska w czasie kampanii, która mówiła jedno, a robiła co innego.

Czy na pewno fanfary zwycięstwa są uzasadnione?

Naczelnik co prawda wycofał projekt ustawy o funduszu Dróg Samorządowych, która miała wprowadzić nową opłatę paliwową, ale jednocześnie zapowiedział, że jego ugrupowanie (ta część rządząca) będzie szukać innych metod na zgromadzenie środków potrzebnych na budowę. Na pewno nie będziemy sięgać do kieszeni obywateli.

I tu można powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że złapaliśmy Naczelnika na kłamstwie. Bowiem ani jego partyjni wyrobnicy nie oddadzą ani złotówki na poprawę stanu dróg lokalnych (niby z własnej kieszeni mieliby za to płacić), ani jego rządowi reprezentanci tego nie zrobią. Cokolwiek bowiem zdecydują w tej sprawie i tak wszystko będzie pochodziło z naszych pieniędzy. Innymi słowy, z naszych kieszeni.

Proste przypomnienie. Naczelnik ze swoimi ludźmi zapowiedzieli, że za wszelką cenę będą ratowali nasze narodowe górnictwo węglowe. Zapyziałe, niedoinwestowane, ale za to stanowiące realną siłę. Prawdziwą siłę. Mogącą z powodzeniem odesłać Wojska Obrony Terytorialnej w niebyt, gdyby do takiego starcia doszło.

Ale nie dojdzie. Ratować oczywiście górnictwa rząd z własnej kieszeni nie zamierza, bo kieszeń rządowa jest zawsze pusta. Chyba że mówimy o premiach i nagrodach dla swoich. Ratować więc górnictwo będzie Naród. Cały Naród bez wyjątku.

Bo kiedy Naród cieszy się z decyzji Naczelnika o odwołaniu opłaty paliwowej, jakoś nie zauważa, że za chwilę będzie płacić więcej za prąd. I to chyba nawet więcej niż te grosze za tankowania. Płacić będzie więcej, bo trzeba ratować narodowe górnictwo węglowe. Nie jakimiś tam planami, ale żywą gotówka. Naszą gotówką.

Każda rządowa złotówka, którą tak łatwo się wydaje, tak naprawdę jest naszą złotówką.

JANUSZ WAKTOŁ