Zdziwienia… Agenci w benzynie i sądach

Właściwie, dlaczego Zdziwienia?…Przecież praktycznie niczemu nie powinienem się już dziwić. Od dłuższego czasu powinno stać się to wszystko normą, wszyscy powinniśmy przechodzić nad wieloma sprawami do porządku dziennego. A już najmniej dziwić się…

Nie będę więc już dziwił się, dlaczego z prezydenta Trumpa robi się w mojej Ojczyźnie autorytet wiary. Tak wiary, Wystarczyło bowiem, ze powiedział lika słów o Bogu, wierze i religii i starczyło. Gdyby jeszcze ten prezydent zawsze był przykładem tego, jak człowiek wierzący powinien się zachowywać. Oczywiście, przykładów było wiele, ale wręcz odwrotnych.

Nie dziwie się więc, że po ostatniej miesięcznicy dziennikarzy nielubiących legend „Solidarności” oraz tak zwanych postkomunistów najbardziej interesowało, jak mogło dojść do tego, że owe legendy i owi postkomuniści stali ramię w ramię w jednym szeregu, a właściwie w jednej grupie.

Pytający szukali pewnie odpowiedzi, jak to możliwe, że Naczelnik Państwa za wielu najbliższych swoich współpracowników dobrał byłych członków PZPR, a nawet jednego prokuratora zwalczającego opozycję za czasów ciemnej mocy, która rządziła naszym krajem.

I pewnie bali się o to spytać wprost Naczelnika, bo wiedzieli już jaki los spotkał ich medio-narodowego kolegę, który miał czelność zadać kilka niewygodnych pytań pani premier. Widać nie chcieli iść na przymusowy urlop bez prawa powrotu do pracy.

Tak samo nie będę już dziwił się uwielbianemu przez tłumy ministrowi od Wojsk Obrony Terytorialnej, dla którego „kontakt operacyjny” to to samo co „agent”. Widać, jak brak owych „kontaktów operacyjnych” wpływa na jakość naszej polityki zagranicznej. A to tylko jeden z przykładów.

Innym jest „mylenie” listu intencyjnego na zakup jakichś tam Patriotów z ich kupnem, nie mówiąc już o dostawach. Ale przecież dzieci ojca Rydzyka kupią w ciemno wszystko. Nawet wielkie mijanie się z prawdą.

Nie będę się już dziwił, dlaczego rząd chce zażądać od kierowców haraczu pod nazwą Fundusz Dróg Samorządowych, z którego połowa ma trafić do Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. No chyba że z tego haraczu lokalna dróżka do domu pani premier szybko urośnie do wielkości autostrady.

Swoją drogą (i tu się jeszcze zdziwię) z którego funduszu wzięto pieniądze na wyasfaltowanie tych kilkuset metrów (czy może kilku kilometrów) polnej drogi pod drzwi jej domostwa. A autostrada by się przydała, bo Casa mogłaby wtedy lądować prosto na niej i szefowa z broszką nie musiałaby zasuwać z Krakowa rządową kolumna, w którą nie daj Boże, znowu ktoś by wjechał.

I z pewnością nie będę dziwił się teraz, że jakiś miesiąc temu prawie wszyscy członkowie zarządu PKN Orlen podali się do dymisji. Nie będę się dziwił, bo usłyszałem właśnie, ze ten benzynowy haracz nie musi spowodować podwyżki cen benzyny. Tak przynajmniej twierdzi nowy zarząd firmy.

Oznaczać to może tylko, że ciężar owego haraczu weźmie na siebie państwowa spółka. Po co więc to całe zamieszanie? (O masz, zdziwiłem się!) Nie prościej było sięgnąć po zyski firmy, a nie robić taki ferment?

Na koniec sądownictwo. Nie, spokojnie, nie chodzi mi o podporzadkowanie trzeciej władzy politykom. Przecież tak jest m.in. w Niemczech. Tych samych Niemczech, które kilkanaście razy dziennie przez polityków są skazywane jako przykład wszystkiego najgorszego. A tu raptem ktoś wskazuje, że jednak nie. Że wręcz trzeba ich naśladować.

Chodzi mi o coś zupełnie innego: o pieniądze. Niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego sędziowie (i prokuratorzy, i wszystkie służby mundurowe, bo ostatnio dołączyli do nich również celnicy) nie płacą składek emerytalnych. A, jak wszyscy doskonale wiedzą z ich tzw. stanu spoczynku (normalni ludzie przechodzą na emerytury) można by zlikwidować problem głodu na świecie.

Dlaczego ci sami nie płacą ubezpieczenia zdrowotnego, a korzystają z darmowej służby na całego? Spróbuj jednym z drugim nie zapłacić. Koniec, kropka, chyba żebyś umierał pod drzwiami szpitala, choć to nie wiadomo. A oni nie muszą,

I to jest chyba ostatnie już zdziwienie, z którym pozostaję. I będę pozostawał pewnie bardzo długo jeszcze.

JEREMI WYRĘKA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *