Zamienił stryjek siekierkę na kijek

Na portalu MY21 sport ostatnimi czasy rzadko gości, czemu nie ma co się dziwić, bo wydarzenia polityczne zarówno na świecie jak i na krajowym podwórku są bardzo interesujące. Choćby co miesiąc rozgrywane uliczne „igrzyska” ma Placu Zamkowym i Krakowskim Przedmieściu.

W żadnym sporcie starcie przeciwników nie chroni tylu rozjemców co na tym „boisku”. W miniony poniedziałek podczas 87 miesiączki smoleńskiej, według danych policji,   było 2000 pisowszczyków pod wodzą Jarosława Małego, a jego przeciwników 2500, zaś stróżów porządku 1800! Do starć – nie wiem co napisać – na szczęście nie doszło czy może niestety? Niech każdy wybierze co mu pasuje.

Wróćmy jednak do prawdziwego sportu. W niedzielę zakończyły się w brazylijskiej Kurytybie, mieście zamieszkałym przez tysiące Polaków, rozgrywki Ligi Światowej tzw. Final Six. Wygrali Francuzi przed Brazylijczykami i…. Kanadą! O miejsce w półfinale Kanadyjczycy wygrali z Rosją 3:0, a o miejsce na podium grali z USA i… też wygrali. Pierwszy medal dla tego kraju w tym sporcie w liczących się na świecie rozgrywkach.

Sensacja tym większa, że trenerem w Kanadzie został pracujący niedawno w… Polsce Stephane Antiga. Nie było medalu w na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro, zwolniono go i zatrudniono Włocha Fernando De Giorgi.

Gdy w rozpoczynających się rozgrywkach Ligi Światowej wygrał z polską reprezentacją mecze z Brazylią i Włochami – stał się niemal cudotwórcą. Szybko się jednak okazało, że Brazylia i Włochy to nie te same zespoły co przed kilku laty podczas igrzysk w Rio. Polacy w tegorocznych rozgrywkach Ligi Światowej zajęli dopiero 8 miejsce i pożegnali się z Final Six.

Czy nie za szybko zrezygnowano z Antigi i zatrudniono Fernando De Giorgi? Na razie sprawdza się przysłowie zacytowane w tytule. Francuz potrafił stworzyć w bardzo krótkim czasie ze słabej, bez sukcesów międzynarodowych, drużynę liczącą się na świecie, Włoch obniżył poziom polskich siatkarzy, gdy przypomnimy ich sukcesy z mistrzostwami świata i medalami olimpijskimi.

W polskim sporcie nie jest jednak tak całkiem źle. Kolejny sukces Polacy odnieśli na żużlu. W Drużynowym Pucharze Świata w Lesznie, równoznacznym z tytułem mistrza świata, czterech naszych młodych reprezentantów (średnia 22 lata) – Patryk Dudek, Maciej Janowski, Piotr Pawlicki, Bartosz Zmarzlik roznieśli rywali. Wyniki: 1. Polska 50 pkt. 2. Szwecja 42 , 3 Rosja 18, 4. W. Brytania 15.To już 13. zwycięstwo Polski w rozgrywkach drużynowych, a siódme Marka Cieślaka jako trenera. Brakuje dwóch zwycięstw, by zrównać się z Danią.

Obecnie między Polską a reszta świata żużlowego jest niemal przepaść. Obojętnie ilu zawodników liczyłyby drużyny zagraniczne, z naszą nie miałaby szans nawet jako reszta świata. A nie pracuje żaden trener zagraniczny. Szkoda, że nie żyje już ani jeden z twórców powojennego żużla. Mieliby powody do dumy.

ANDRZEJ MARTYNKIN