Zdziwienia… Polatać nad puszczą bezprawia

W Warszawie wylądował Poniatowski, Książę Józef zresztą. Wygodna salonka dla wybrańców narodu, którym przywraca się normalność. Na dodatek normalność okupioną wielkim wysiłkiem designerskim pracownicy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Kobieta widać ma wiele talentów ukrytych i stopniowo będzie je narodowi ukazywała.

Samolot jak samolot. Na skrzydła, kadłub, silniki, stateczniki i na dodatek na pokład może zabrać aż kilkunastu pasażerów. Trochę mniej niż CASA, ale dla pani premier wystarczy na cotygodniowe podróże do domu.

Konkurencja nic nieznaczących firemek (jak dowodzi jedynie słuszna telewizja państwowa) zakup oprotestowała, bo odbył się „z wolnej ręki”, bez przetargu i w ogóle. Tylko dlatego, że producent, niejaki Boeing, produkcję tego samolociku kończy i Polacy załapali się na ostatnie egzemplarze starocia, którym nikt inny już latać nie chce.

Bezpieczeństwo naszych VIP-ów spoczywać będzie w maszynach przestarzałych, być może zaraz bez odpowiedniego zaplecza remontowego. Ale nieważne. Ważne, że zakup doradził specjalista od termoimplozji, który w Boeingu spędził lata, a po ostatniej wpadce boi się do Polski przylecieć. Załatwił odmownie francuskie helikoptery, ale pozytywnie staroć dla prezydenta i ukochanego ministra od obrony terytorialnej.

To jednak nic w porównaniu z bezprawnym wpisaniem na listę dziedzictwa przyrodniczego UNESCO Puszczy Białowieskiej. Nie wiem, jak Polacy mogli żyć w poczuciu tak wielkiego kłamstwa. Można tylko podejrzewać, że wiele zabytków w Polsce również bezprawnie zostało umieszczonych na listach dziedzictwa kulturowego Europy i świata.

Idąc dalej: rząd Polski powinien zgłosić do UNESCO projekt weryfikacji wszystkich podmiotów na całym świecie z tzw. listy dziedzictwa przyrodniczego. Może się okazać przy okazji, że polscy leśnicy będą mogli ciąć drzewa na tylko nasze, ale również w wielu innych zakątkach naszego globu.

Transport nawet z najdalszego zakątka ziemi zapewni odradzający się (w planach) polski przemysł stoczniowy w połączeniu z transportem lotniczym. I wiadomo już, dlaczego ma powstać nowy, wielki port lotniczy oraz będzie odbudowywany transport rzeczny. Wszystko ku chale Szyszki – pierwszego Polaka ma froncie walki z ekologicznym faszyzmem.

I na koniec sprawa kawiarni ojca Rydzyka. Ten jeden z najświatlejszych umysłów współczesnej Polski po raz kolejny zadbał o pielgrzymów Radia Maryja. Przyjeżdżają z całej Polski, odstają swoje w kolejkach, żeby tylko ojcu kopertę wręczyć i nawet nie mają gdzie herbaty (nie mówiąc o innych napojach) się napić. Oczywiście dla hojnych  pielgrzymów w toruńskiej kawiarni ojca wszystko będzie za darmo. W planach jest jeszcze budowa hotelu, SPA, wyciągu narciarskiego i toru saneczkarskiego. Ale z tymi inwestycja trzeba będzie trochę poczekać.

Powód jest bardzo prozaiczny. Państwowe firmy za mało przekazują datków bezpośrednich oraz za mało inwestują w reklamy w TV Trwam, Radia Maryja i Naszego Dziennika. A przecież nie po to ojciec namawiał do głosowania na jedyną słuszną partię, aby teraz nie mieć z tego profitów.

JEREMI WYRĘKA