Odczepcie się od Sadurskiej!

Właściwie powinnam napisać szefowa kancelarii/członek zarządu, ale z tego pierwszego stanowiska zrezygnowała, a na drugą funkcję jeszcze nie została mianowana. Trwa więc w zawieszeniu. Ale nie znaczy to wcale, że można w nią walić, jak w bęben!

Pani Małgorzata Sadurska nie musi mieć żadnego doświadczenia w ubezpieczeniach, aby pracować w największej firmie Skarbu Państwa, która głownie nimi się zajmuje. Jeśli powierzą jej funkcję członka zarządu będzie miała czas, aby nauczyć się, czym w ogóle one są (te ubezpieczenia). Przecież głupotą byłoby to robić zawczasu, kiedy jeszcze nawet nie dostała propozycji pracy (lub kazano jej przejść) w tej firmie.

Byłoby to zwykłe marnotrawstwo czasu i energii wybitnego polityka i wspaniałego człowieka. Bo gdyby dosłała propozycje pracy np. z KGHM (właśnie zwolniło się stanowisko dyrektora jednej z kopalń należących do koncerny), to ta nauka o ubezpieczeniach byłaby jedynie stratą czasu. Tutaj pani Małgorzata (i jej pryncypałowie) wykazali się wielką mądrością.

To samo tyczy się jej doświadczenia w zarządzaniu. Nie zarządzała, więc po co było jej to doświadczenie. Jeśli teraz będzie, to szybko się tego nauczy. Nie zapominajmy bowiem, że jest prawniczką z wykształcenia. A to świadczy tylko na jej korzyść, bo przecież innego prawa ją uczono i inne od blisko dwóch lat stosuje w praktyce. I jak szybko się tego nauczyła. Widać, to bardzo zdolna i pojętna osoba. Takich właśnie Polsce brakuje.

Sadurska od dawna tańczy, jak jej zagrają...Skąd taki wniosek? Bo przecież gdyby było inaczej, to nie musiałaby odchodzić z Kancelarii Prezydenta, której była szefem.. Ale doskonale wiemy, że to osiem lat rządów poprzedniej ekipy doprowadził do takiej sytuacji. Młodzi, zdolni, często już z doświadczeniem ludzie uciekali z Polski, uciekali od tego dna, od tej ruiny. I teraz władza musi sięgać po swoich najlepszych, ludzi jak widać do zastąpienia, ale niezbędnych na innych stanowiskach.

Pani Małgorzata Sadurska ma natomiast jeden niezaprzeczalny atut. Tak jak była gwarantem, że Kancelaria Prezydenta, a tym i sama głowa państwa, będą realizowały program PiS, tak samo będzie gwarantem, że PZU nie zboczy z tej linii.

Ojciec-dyrektor już zaciera ręce z radości. Jego najnowszy program antypodsłuchowy, obejmujący wszystkie miejsca, w których się znajduje lub może znaleźć, będzie miał stosownego sponsora. Podobno pierwsze rozmowy w tej sprawie zostały już przeprowadzone z przyszłym członkiem zarządu firmy.

A w ogóle przecież od dawna wiadomo, że dobry polityk, lub jego żona czy małżonek, nawet jego kuzyn lub kuzyn małżonka czy seksualnego partnera bardziej nadaje się do sprawowania wysokich stanowisk w instytucjach państwowych lub spółkach Skarbu Państwa niż niejeden wykształcony z doświadczeniem specjalista.

Tak jak pani Małgorzata Sadurska będzie gwarantem wszystkiego co polityczne w PZU, tak samo nowa rzeczniczka prasowa Trybunały Konstytucyjnego będzie gwarantem tego samego w tej instytucji. Poza tym, dzięki jej dotychczasowemu doświadczeniu blogerki modowej możemy mieć pewność, że przewodnicząca Trybunału będzie bardziej podobna do kobiety, a nie jak do tej pory do żony tajnego współpracownika ubecji.

I tak już zupełnie na koniec. Absolutnie nie zgadzam się z posłem Suskim. 90 tys. zł pensji dla pani Małgorzaty to normalna pensja ta tym stanowisku. To zdecydowanie za mało za piekło psychiczne jakie musiała przechodzić w Kancelarii Prezydenta. Wyobraźcie sobie tylko to ciągłe mówienie, że wszystko jest zgodne z prawem… Należy się jej stosowna rekompensata. A te marne grosze tego nie zapewnią…

A wszystko, po to, aby partia rosła w siłę, a ludziom (ich) żyło się dostatniej…

JOWITA WIECH

Fot: www.dziennikwschodni.pl