PolecaMY: Alternatywy 4. Przewodnik po serialu i rzeczywistości

Nie wiem, ile już razy rodzice zachęcali mnie do wspólnego obejrzenia Alternatywy. Kilka prób kończyło się na tym, że ja śmiałem się w zupełnie innych momentach niż oni. Czasem nawet dziwili się, dlaczego chichoczę. Dla nich, to ich życie, z lat ich młodości. Dla mnie, to jeden z wielu takich sobie seriali. Do czasu.

Książkę podsunął mi tata: Przeczytaj, może wtedy więcej zrozumiesz, dlaczego dla nas, dla naszego pokolenia, ten film jest tak ważny. Co było robić? Nie powiem, że zabrałem się do lektury z wielką radością. Przynajmniej na początku. A potem…

Potem wypożyczyłem serial i zaproponowałem rodzicom wspólne oglądanie. Byli trochę zdziwieni, ale ponieważ jest to jeden z ich ulubionych i mogą go oglądać na okrągło, zrobiliśmy sobie weekendowy maraton.

Szły kolejne odcinki, a ja, z książka na kolach, śledziłem poszczególne sceny. Tak jak jest to w niej opisane. Odcinek po odcinku, scena po scenie. Objaśnianie i wyjaśnianie. Czasem odnoszące się realiów PRL-u i historii.

Janusz Płoński jest jednym ze współscenarzystów Alternatywy 4. Jedynym żyjącym. Nie wiem, kto podsunął mu pomysł na dyskusję o serialu ze studentami, a efekt tych spotkań jest powalający. Zdałem sobie sprawę, że serial tak dokładnie osadzony w realiach tamtego, peerelowskiego świata jest dla nas, młodym Polaków, prawie zupełnie niezrozumiały. Tzn. nawet jeśli go oglądamy, nawet, jeśli mówi się nam, że to satyra z tamtych lat, to za mało wiemy, aby tak naprawdę go rozumieć.

I nie chodzi tu o żadną martyrologię, walkę z ówczesnym systemem, czym epatuje się obecnie, ale o – często – beznadzieję tamtych lat. Beznadzieję pokazaną przez pryzmat życia mieszkańców jednego bloku.

Dla nas obecnie to oczywiście może być dziwne i śmieszne i można zrozumieć, skąd taka popularność serialu, który określa się tak często mianem kultowego. Dla moich rodziców, i pewnie dla większości ich rówieśników, była to chwila oddechu, nawet jeśli śmiali się z sytuacji, które często ich samych dotyczyły i tak naprawdę śmiać się nie było z czego. Ja tego nie przezywałem i pewnie dlatego chyba nigdy do końca nie zrozumiem.

To trochę tak jak życie bez telefonu w kieszeni. Czy ktoś z nas, moich ziomków, w ogóle sobie to wyobraża? Albo bez telewizora, czy komputera, który obecnie z powodzeniem go zastępuje? Dobra, to są osiągnięcia technologii, ale zakupy na kartki? Wpłacanie na mieszkanie i czekanie na nie kilkanaście lat? Talony na samochody?

Ale to co odkryłem na nowo, to zupełnie inna mentalności rodaków z tamtych lat. Mentalność dostosowana do realiów. Jakże trudnych, skomplikowanych i bardzo często dla mnie niezrozumiałych. Ale obecnie, po lekturze książki Janusza Płońskiego i obejrzeniu na nowo serialu chyba coraz bardziej jasnych.

Kiedyś w sieci trafiłem na kilka odcinków Czterej pancernych i psa poprzedzonych historycznymi prelekcjami. Niezły film (jak na lata produkcji) o męskiej przyjaźni, poświęceniu, uczciwości i oddaniu sprowadzono do indoktrynującej papki. Z Klossa też po latach zrobiono sowieckiego szpiega. A ja z chęcią zobaczyłbym kilka odcinków Kobry, bo podobno w czwartkowe wieczory (kiedy ten telewizyjny Teatr Sensacji był emitowany) ulice w całej Polsce się wyludniały. Jaka obecna produkcja TVP osiąga taki wynik? Choćby w przybliżeniu?

Janusz Płoński miał świetny pomysł. Oczywiście pomogli mu swoją niewiedzą:) studenci, z którymi o Alternatywy 4 rozmawiał. W zdecydowanej większości zadawałby te same pytania. Podejrzewam, że wiele podobnych padłoby podczas oglądania np. Misia. Też filmu kultowego. Rodzice czasem cytują jego dialogi i śmieją się na całego. Ja tych dowcipów nie rozumiem. Przynajmniej większość.

JAKUB WYRWAŁ

Alternatywy 4. Przewodnik po seriali i rzeczywistości. Janusz Połoński

EDIPRESSE Książki