103 sekundy

Na miesiączkę 10 maja, 85 po katastrofie w Smoleńsku czekałem jak na żadną z poprzednich. Ciekaw byłem, co Prezes Wszystkich Prezesów powie o doświadczeniu utrwalonym na taśmie filmowej i zaprezentowanym zwolennikom zamachu. O bombie termobarycznej.

A powtarza od niedawna: „ jesteśmy coraz bliżej prawdy co stało się w Smoleńsku i już niedługo ją poznamy….” Czy może: „doszliśmy wreszcie do prawdy”.

Autorem pomysłu o nowej bombie, której wybuch wewnątrz TU 154 spowodował śmierć wszystkich pasażerów jest, a właściwie był, bo wybył i go nie ma i nie będzie dr. Wacław Berczyński, szef podkomisji Antoniego Macierewicza powołanej do udowodnienia, że w Smoleńsku doszło do zamachu i to było powodem katastrofy, a nie błędy pilotów. W Polsce Berczyński był reklamowany jako wybitny specjalista od katastrof lotniczych   zatrudniony u Boeninga w USA. Owszem zatrudniony w tej firmie lecz nigdy żadnej katastrofy nie badał, bo pracował w innym dziale. Potwierdziło to pismo z dyrekcji Boeninga.

Wkrótce po kompromitującym pokazie, wręcz wyśmianym przez rzeczywistych fachowców od wypadków lotniczych, Berczyński (zanim dał dyla do USA) zdążył publicznie powiedzieć, że to on „załatwił” Caracale czyli nie dopuścił do zakupu dla Polski 50 helikopterów we Francji. Kto teraz udowodni i w jaki sposób, że był zamach?

Tylko 103 sekund, zaledwie 1 minutę i 43 sekundy trwało w środę 10 maja podczas miesiączki smoleńskiej przemówienie Jarosława Kaczyńskiego (każdy może dodać jego liczne przydomki), najkrótsze spośród 85 jakie wygłaszał co miesiąc od katastrofy 10 kwietnia 2010 r. Nie było w nim jak w poprzednich miesiączkach takich słów jak cytowane na wstępie lecz i tym razem nie powstrzymał się od powiedzenia: „Przyjdzie czas pełnej prawdy, klęska tych co nienawidzą, niepodległa Polska zwycięży” .

Zwrot „przyjdzie czas” nie jest równoznaczny z „jesteśmy coraz bliżej prawdy” co by oznaczało, że nawet eksperyment z bombą termobaryczną nie przekonał prezesa, że doszło w Smoleńsku do zamachu. Na ten czas przyjdzie nam poczekać – jak to się mówi – „do świętego Nigdy”

Prezes wrzaskliwym głosem, jak nigdy na miesiączce, porzucił temat zamachu i skoncentrował się na nienawiści. „Dziś mamy drugą taką próbę, próbę ataku nienawiści i głupoty, skrajnej głupoty i nienawiści”. Chodzi oczywiście o nienawiść opozycji do wszystkiego co pochodzi od PiS. A mówi to pierwszy człowiek PiS, wyjątkowo… nienawistny i mściwy.

Zamiast o katastrofie mówił o pomnikach. Przede wszystkim swojego brata Lecha. Powinien stanąć przed pałacem prezydenckim, najlepiej jak proponuje Jacek „Bełkot” Sasin, niedoszły twórca ,metropolii warszawskiej. Mówił Jarosław Polskę Zbaw: Będą pomniki i będzie prawda. Tak się boją stąd ta furia i nienawiść. Oszaleli z nienawiści”. To znów do opozycji, która w kontrmanifestacji protestowała nieopodal z białymi różami w ręku przeciw „szopce” smoleńskiej. Prezesie, biała róża, to nie symbol furii i nienawiści lecz… niewinności.

Dziwne, że ani słowa o tych co zginęli, temu przecież służą miesiączki a przede wszystkim niewidoczny „Maciarek”, kapłan sekty smoleńskiej, zawsze pchający się na pierwszą linię . Może schowany jak przed wyborami co może oznaczać, że jego czas już mija. I bardzo dobrze. Napracował się.

Nie mogę się doczekać 10 czerwca. Będzie się działo…

ANDRZEJ MARTYNKIN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *