Kto łamie konstytucję…

Wciąż słyszę i czytam wypowiedzi polityków obozu rządowego uzasadniających swoje manipulacje i zaniechania w stosunku do wyroków Trybunału Konstytucyjnego i do samego sądu konstytucyjnego tym, że to Platforma Obywatelska złamała konstytucję w 2015 roku. Zajmijmy się nie partią dziś opozycyjną, ale istotą tego przekazu.

Tę zręczną i bezczelną manipulację, którą władze i media rządowe powtarzają do znudzenia można by skwitować słowami Kazika Staszewskiego „Ci z sąsiedniej wsi zaczęli, myśmy skończyli”. Odkładając żart na stronę uważam, że obywatelom należy się jakieś wyjaśnienie, inne niż suche komunikaty Trybunału, którego Biuro, trzeba to przyznać, rzetelnie przedstawiło koleje prac na ustawą o Trybunale, przyjętą przez Sejm (nie przez Platformę) poprzedniej kadencji, z wniosku Prezydenta RP, rzetelnie ale może za mało czytelnie.

Jeżeli czytelnicy zechcą sięgnąć odrobinę wstecz swoją pamięcią, to niewątpliwie przypomną sobie, że ustawa o Trybunale Konstytucyjnym z 25 czerwca 2015 roku nie została uznana za sprzeczną z konstytucją, poza fragmentem jednego artykułu, odnoszącym się do wyboru sędziów Trybunału na miejsca dwojga sędziów, których kadencja miała się zakończyć już po rozpoczęciu kadencji nowego parlamentu. Zostali przedwcześnie wybrani i właśnie to Trybunał w swoim wyroku z 3 2015 uznał za sprzeczne z konstytucją.

Za zgodne z konstytucją uznano przepisy regulujące wybór trzech sędziów wybranych w miejsce sędziów, których kadencja uplynęła 6 listopada 2015. Ponadto stwierdził w tym wyroku, że art. 21 ust. 1 ustawy o TK, dotyczący ślubowania składanego przez nowo wybranego sędziego TK wobec Prezydenta nakłada na głowę państwa obowiązek niezwłocznego odebrania takiego ślubowania. Jakiekolwiek inne sposoby rozumienia tego przepisu są niekonstytucyjne. Prezydent nie jest organem dokonującym wyboru sędziów Trybunału, konstytucja w ogóle nie przewiduje jego udziału w procedurze i procesie obsadzania stanowisk sędziowskich w Trybunale. Uzurpowanie sobie takiej roli może być uznane za konstytucyjny delikt.

Uznanie, że jeden artykuł ustawy jest sprzeczny z konstytucją nie oznacza, że poprzedni parlament (a nie tylko jedna z partii) złamał konstytucję!

Sejm, uchwalając ustawy, niejednokrotnie popełnia błędy, które zainteresowanych skłaniają do zaskarżania wątpliwych przepisów do Trybunału Konstytucyjnego. W 30-letniej historii Trybunału wiele ustaw w całości zostało uznanych za niezgodne z ustawą zasadniczą. Czy to znaczy, że partie rządzące, które miały decydujący udział w głosowaniach nad tymi ustawami, łamały konstytucję? Że łamał ją cały Sejm? A może kolejni marszałkowie, gdy ogłaszali nad tymi felernymi ustawami glosowania? Może wreszcie maszyna zliczająca głosy w łamaniu konstytucji brała udział?

Większego idiotyzmu, niż oskarżenie partii, mającej w minionych latach większy udział w rządzie, o łamanie konstytucji, nie słyszałem. Złamaniem konstytucji nie jest przyjęcie przez parlament wadliwego prawa. Łamanie konstytucji, delikt konstytucyjny to czynne zaprzeczenie fundamentalnym normom, zapisanym w tym akcie!

  • Łamie konstytucję, kto nie uznaje jej za najwyższe prawo Rzeczypospolitej (art. 8).
  • Łamie konstytucję, kto uznaje prymat jednej z władz nad innymi (art. 10).
  • Łamie konstytucję, kto pełniąc służbę publiczną ignoruje konstytucyjny zakaz istnienia organizacji, które w programach i działalności dopuszczają nienawiść rasową i narodowościową (art. 13).
  • Łamie konstytucję, kto ogranicza wolność prasy i innych źródeł społecznego przekazu (art. 14).
  • Łamie konstytucję, kto udziela przywilejów jednemu związkowi wyznaniowemu i kto nie zachowuje bezstronności w sprawach przekonań religijnych (art. 25, ust. 1, 2 i 3).
  • Łamie konstytucję, kto nie uznaje odrębności i niezależności Trybunałów i Sądów od innych władz (art. 173).
  • Łamie konstytucję, kto nie uznaje, że sędziowie w pierwszej kolejności podlegają Konstytucji (art. 178 ust. 1).
  • Łamie konstytucję, kto nie uznaje rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego za ostateczne i powszechnie obowiązujące (art. 190).
  • Łamie konstytucję, kto nie uznaje, że sędziowie Trybunału Konstytucyjnego podlegają tylko konstytucji (art. 195).

Wreszcie, łamie konstytucję ten, kto twierdząc, że reprezentuje wszystkich i przyznając sobie wyłączny atrybut Narodu, zapominając przy tym, że Naród to całe społeczeństwo, w tym opozycja, ruchy społeczne, organizacje pozarządowe, struktury samorządowe itd (art. 4 ust.1) czyli pozostałe 81% obywateli, w rzeczywistości zaś działając w imieniu i na rzecz tylko jednej grupy społecznej zaprzecza, że Rzeczypospolita jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli (art. 1 Konstytucji RP).

Wyjaśnijmy na marginesie, że „Naród” w znaczeniu konstytucyjnym to wszyscy, wszyscy bez wyjątku obywatele… Konstytucja nie odwołuje się do pojęcia narodu etnicznego..

Jeżeli ktoś ma wątpliwości wobec przytoczonych tu deliktów konstytucyjnych, może po prostu zapoznać się z tekstem naszej Konstytucji z 1997 roku, dostępnym – a to w Wikipedii, a to na stronach internetowych Trybunału Konstytucyjnego, albo na stronach sejmowych, a następnie ruszyć głową i pomyśleć.

Brak pomyślunku nie narusza wprawdzie ustawy zasadniczej, ale u osób pełniących najwyższe funkcje w państwie, w tym – funkcje pochodzące z wyborów powszechnych, do złamania konstytucji może doprowadzić. Ze szkodą dla tych osób (grozi za to Trybunał Stanu), ale przede wszystkim ze szkodą dla ogółu obywateli. Czyli – Narodu…

Piotr Rachtan

Obserwator  Konstytucyjny