Pytania bez odpowiedzi

Może i Antoni Macierewicz jest, jak twierdzą jego najwięksi miłośnicy, najlepszym ministrem w rządzie stworzonym przez Naczelnika Państwa, ale jest to chyba pierwszy przypadek w historii naszego kraju, kiedy ministrem jest człowiek niepiśmienny. Mało tego, nie umiejący nawet listów dyktować.

Do legend przeszły przekazy o Napoleonie, który potrafił jednocześnie dyktować kila listów (o ile pamiętam nawet osiem) i to każdy na inny temat. Nawet w jakimś filmie o nim uwieczniono tę scenę. A tu największy od pokoleń geniusz wojskowości Polski ma z tym kłopoty.

Geniusz ten, jak na prawdziwego polskiego patriotę przystało, ściągnął do Polski obce wojska, niby dla zwiększenia naszego bezpieczeństwa. Nie tak dawno jeszcze zupełne inne wojska również przez lata stacjonowały na naszej ziemi, aby coś tam nam gwarantować. Wtedy nazywało się to chyba socjalistycznym ustrojem. Nazwy się zmieniły, ale metody działania w ogóle. Z tym, że tamtych zapraszać nie trzeba było, a o Amerykanów stoczono prawdziwą batalię. Zwycięską dla ministra Antoniego.

Przez ponad rok szef BBN wyznawał Ci listownie miłość, a Ty nawet słowa mu nie odpisałeś…

Minister Antoni ma tzw. rękę do doboru kadr o najwyższym poziomie profesjonalizmu w wojsku. I nie mowa tu o dwudziestoparolatku, który, jak twierdzi przewodnia siła narodu, a ja się z tym nie zgadzam, nie nadaje się na żadne stanowisko, do żadnej pracy, nie jest godzien zaufania. Chodzi o prawdziwych trzydziestoletnich profesjonalistów z czterdziestoletnim doświadczeniem na polu walki, którymi obsadza się najwyższe stołki w polskiej armii.

Przy tym niepodważalnym dorobku, przy tym wyczyszczeniu armii z „trepów”, których szanował i doceniał cały wojskowy świat, zwłaszcza sojusznicy z NATO, przy znalezieniu tak wysokiej klasy profesjonalistów, którzy dosłownie w oka mgnieniu, po brzmieniu samej nazwy wiedzą, że zakupione helikoptery latać nie będą, taka drobnostka, jak nieodpisywanie na ileś tam listów powinno w ogóle przejść niezauważone.

Ale pismaki musiały wyciągnąć, że w ciągu prawie roku (grudzień 2015 – październik 2016) minister „święta krowa” Antoni Macierewicz nie odpowiedział na ileś tam pism od szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. I głowa państwa o te odpowiedzi się upomniała. Swoją drogą, dlaczego nie ich nadawca? Od razu ze skargą do szefa musiał lecieć?

Swoją drogą ciekawe, jakich to ważnych dla bezpieczeństwa naszej ojczyzny odpowiedzi miałby udzielić minister po ponad roku od zadania pytań?

Ujawnienie w chwili obecnej listu prezydenta sprzed ponad miesiąca o tematyce sprzed ponad roku to oczywiście wroga działalność niechętnych ministrowi ośrodków. Jakich? Nasuwa się oczywiście domniemanie, że chodzi o Moskwę. Wiadomo przecież, że jej agenci są wszędzie. Minister doskonale o tym wie. Udowadnia nam to przecież od dawna.

Pytania w listach do ministra były bez znaczenia, skoro nie odpowiedział na nie. Tym bardziej teraz nie ma to żadnego znaczenia. O co więc cała afera?

JAKUB WYSOCKI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *