Prowokacja rosyjska? A może ukraińska?

Łatwo jest rzucać oskarżenia. Ukraina łatwo wskazuje Polsce, że zamach na nasz konsulat to oczywiście robota Putina. A durni Polacy, w mniemaniu Kijowa, muszą w to uwierzyć. Bo przecież w Warszawie wszyscy są przekonani, że Ukraińcy, to nasi bracia. W wojnie z Putinem oczywiście.

Warszawa wspiera Kijów tylko z jednego powodu. Aby pokazać Europie i światu, że największym zagrożeniem jest Putin i jego polityka. Nie Turcja, nie Państwo Islamskie, ale właśnie Rosja zmierzająca do tej stalinowskiej. Do tego stopnia im się to udało, że NATO wysłało do Polski kilkanaście czołgów.

Terroryzm to dla PiS wyłącznie Rosja. Jakże miło jest usłyszeć od „przyjaciół” ze Wschodu (Ukrainy), że wystrzelenie rakiety w polski konsulat, to oczywiście robota Rosjan. I Polacy w to wierzą. Zagalopowali się tak we wspieraniu najbardziej korupcyjnej władzy w Europie, że nie mogą się już wycofać. Zapędzili się tak we wspieraniu Kijowa w wejściu do struktur europejskich i natowskich, że kroku w tył uczynić nie można.

A Ukraińcom w to graj. Gdzieś mają Polskę, póki ta przyjmuje setki tysiące ich robotników-wyrobników, którzy zarobione u nas pieniądze wysyłają masowo do rodzin. Wspomagając je i utrzymując je. Znaczy się my, polscy podatnicy, utrzymujemy dziesiątki tysięcy ukraińskich rodzin.

Prezydent Poroszenko – mistrz manipulacji, na którą nabiera się Warszawa…

Te same rodziny, które wyrosły na Banderze i UPA, które do tej pory czczą swego bohatera narodowego i upominają się o zwrócenie Przemyśla i okolicznych ziem. Bo według nich są to ich rdzenne terytoria, przekazane Polsce wyłącznie pod administrację. Tymczasową oczywiście.

Kijów doskonale wie, jak rozgrywać polska kartę. Oblanie ambasady farbą? Oczywiście Rosjanie. Ostrzelanie konsulatu? Oczywiście rosyjski terroryzm. A Warszawa, w osobach najważniejszych polskich urzędników, kiwa potakująco głową. Jak pingwiny dostające rybki na śniadanie, jak małpki dostające na obiad banany.

Kijów robi nas w konia. Zamach, przypisywany Moskwie i Putinowi, ma skłonić nas do jeszcze bardziej wyraźnego opowiedzenia się przeciwko Rosji. Jak fajnie bawić się z Polakami w ciuciubabkę. Jak fajnie jest wodzić ich za nosy. I to nie od dzisiaj, ale od ładnych kilkunastu lat. Jak fajnie jest wmawiać im, że wszystkie tzw. antypolskie działania były aktem rosyjskiego terroryzmu.

Obecnie rządzący Polską, w swoim antyrosyjskim zaślepieniu, są w stanie łyknąć każdą sugestię, że odpowiedzialność za jakikolwiek akt wrogi Polsce ponosi Moskwa. Niszczenie pomników i grobów naszych bohaterów na Ukrainie to oczywiście robota Moskwy. O ukraińskich nacjonalistach nikt nie myśli. I nikt nie mówi. Dla dobra dobrych stosunków z Kijowem. I Polska może temu poświęcić wszystko. A właściwie, tak po prawdzie, przeciwko Rosji Putina.

Nie udało się przeciągnąć na swoją stronę Białorusi. Bo Łukaszenko nie dał się ucywilizować. Prezydent Ukrainy Poroszenko ma gdzieś dobre stosunki z Polską i złe z Rosją. Poroszenko ma na uwadze wyłącznie swój majątek, który pomnaża dzięki stanowisku, które zajmuje.

A Polaków rozgrywa znakomicie. Jak żaden jego poprzednik…

JUREK WERWAŁ