Co ślina na język przyniesie…

Oj plotą, plotą bzdury wybrańcy nasi najczęściej niedoskonali. I nie ma się co dziwić. Słowo stało się orężem przekonywania, że ma się rację, uzasadniania swoich decyzji, próby niszczenia przeciwnika. Słowo stało się również wyznacznikiem debilizmu i kretynizmu tych, którym wydaje się, ze powiedzieć można wszystko.

W wywiadzie dla Polska The Times”, największy nieudacznik ekipy Naczelnika Państwa próbuje wytłumaczyć, dlaczego jego rząd nie miał szans na podkopanie kandydatury Donalda Tuska na następną kadencję na stanowisku przewodniczącego Rady Europy. Tzw. minister spraw zagranicznych po prostu porównał się do… stwórcy. Przepraszam, Stwórcy. I argumentował: Pan Bóg miał siedem dni, by stworzyć świat, a ja miałem trzy, by wypromować kandydaturę Jacka Saryusz-Wolskiego. To mało, żeby zorganizować poparcie dla tego typu decyzji.

Ciekawe, co byłoby, gdyby Witold „Stwórca” Waszczykowski miałby te siedem dni. Może udałoby mu się nie tylko obalić Tuska, ale i rozwalić całą Unię. Umiejętności kolegów ministra w niszczeniu wszystkiego są przecież dobrze znane. W tym miejscy wypadałoby może tylko poradzić niedoszłemu stwórcy, żeby następnym razem zaczynał od poniedziałku, a nie piątku. Może wtedy będzie łatwiej, może wtedy się uda. I nawet na odpoczynek czasu starczy.

Minister-stwórca lobuje teraz za wyborem Polski na niestałego przedstawiciela w Radzie Bezpieczeństwa. Maniak jakiś uczynił z tego cel naszej dyplomacji na najbliższe lata. A co nam to da poza wątpliwym prestiżem? Wpływanie na losy świata? Chore to jakieś…

Misją Telewizji Polskiej, telewizji publicznej jest odbudować wspieranie więzi społecznych, wspólnoty narodowej i to nie tylko w wymiarze ogólnopolskim, ale też w wymiarze solidarności międzypokoleniowej. Telewizja Polska jest wszędzie tam, gdzie tego rodzaju dobre zmiany i impulsy zachodzą.niezły bełkot. Ale prezesowi Kurskiemu chodziło o (co potem wyjaśnił) eksponowanie w telewizji roli osób starszych. Wszędzie tam, gdzie się da i gdzie będzie można. Szczytny cel, nie powiem. I znane są już powody tej misji; wiek partyjnych zwierzchników i kolegów prezesa. Będzie więc naród płacił teraz za realizację geriatrycznej misji Telewizji Narodowej.

Wiceminister kultury i czegoś tam jeszcze o instytucji powyższej zapewnia, że jego kumple pracują nad zwiększeniem jej niezależności… nie tylko od polityków, ale też od korporacji, między innymi dlatego media finansowane są z abonamentu, a nie z budżetu państwa. Czy zatem tzw. media narodowe mają być zależne od płacących abonament?! Gdyby padła taka propozycja, a potem zapewnienie, podejrzewam, że  budżet TVP i PR wzrósłby dziesięciokrotnie.

I choć ten niedouczony urzędas od kultury twierdzi, że nie ma czegoś takiego jak obiektywizm. Postrzeganie świata może być co najwyżej intersubiektywne, zdaje się, paru obiektywnych dziennikarzy do prowadzenia choćby „Wiadomości” w naszym kraju można by znaleźć. Przynajmniej takich, którzy nie wmawialiby przez tydzień narodowi, jaki to wielki zaszczyt i wielkie wyróżnienie spotkały Polskę, bo jej minister został zaproszony na szczyt G20, zupełnie pomijając, że był on jednym z wielu zaproszonych, bardzo wielu.

Nie może również zabraknąć samego Naczelnika: Mój brat naraził się tak wielu ważnym ośrodkom na terenie całego rosyjskiego imperium, że były powody, żeby się z nim rozstać. I Naczelnik z bratem się rozstał. Tylko dlaczego jego sługusy wmawiają wszystkim, że był to jakiś spisek?! A przypowieść o Kainie i Ablu?!

Z okazji ostatniej, którejś tam, miesięcznicy w końcu okazało się, jak długo jeszcze (przez ile 10. każdego miesiąca) ludzie będą manieni, że to ku czci ofiar katastrofy w Smoleńsku. Celem comiesięcznych marszów modlitewnych jest zbudowanie dwóch pomników – wszystkich ofiar katastrofy, a także mojego brata – i wszystko jasne. Nie wiem tylko, jaki może być skutek przyczynowy (od chodzenia pomniki się nie zbudują).

Zanosi więc się na to, że marszo-budowy, będą jeszcze trwały, trwały i trwały.

JERZY WYPARA