Jak chłopcy w piaskownicy

Na wyborcze zwycięstwo Andrzeja Dudy i PiS pracowano nie tylko w czasie kampanii wyborczych. Na ich zwycięstwo zapracowali również i Bronisław Komorowski, i PO. Jarosław Kaczyński doskonale o tym wiedział. Dlaczego więc w sprawie Donalda Tuska zachował się tak niefrasobliwie, wręcz niemądrze.

Tusk na swój kolejny wybór pracował w Brukseli przez prawie dwa i pół roku. Raz szło mu lepiej, raz gorzej. Tylko chłopiec w piaskownicy mógł pomyśleć, że zmienić to może nieudolna kampania prowadzona zaledwie przez kilka dni.

Dlaczego za niewybieraniem Tuska (abstrahując od prawdziwych przyczyn) na kolejną kadencję nie zaczęto lobbować pół roku temu? Było na to sporo czasu. Dlaczego, wzorem Tuska, minister SZ, a może i pani premier, nie dokonali objazdu wszystkich stolic i nie przekonywali, że jest to kandydat nieodpowiedni?

Zawiodła intuicja, czy zwyciężyło zadufanie w sobie?

Bruksela to nie jest duża piaskownica….

W polityce, w odróżnieniu od piaskownicy, liczą się wyłącznie interesy. Interesy własnego kraju. Najdobitniej pokazali to Orban i Merkel. Pierwszego do Naczelnika Kaczyńskiego nie przekonały nawet prywatne obiadki w góralskich chatkach. Mógł naszemu Wodzowi obiecywać wszystko, a i tak robił swoje. I być może uśmiechał się za plecami.

Merkel podobno, nie ona o tym mówiła, zapewniała Naczelnika przy herbatce, że Tusk drugiej kadencji nie dostanie. Ale nigdy nie potwierdziła tego publicznie. Publicznie bowiem zachowała się zupełnie inaczej.

Tusk, w opinii zdecydowanej większości,  sprawdził się jako polityk unijny. Obwinianie go o Brexit to taka typowa zabawa chłopców w piaskownicy, sypanie piaskiem po oczach. Przewodniczący RE miał taki sam wpływ na wyjście Wielkiej Brytanii z UE, jak Naczelnik. Reformowanie UE zależy od wszystkich członków. Dlaczego więc Polska tej reformy nie zapoczątkowała już wcześniej, np. rok temu? Bo wtedy nie było to w jej interesie?

Można chłopcom w piaskownicy podrzucić jeszcze parę pomysłów do realizacji. Sukces wątpliwy, ale za to szum wokół Warszawy i Naczelnika zrobi się odpowiedni wielki. A przecież o to chodzi. Nie o skuteczność, ale o szum i zamęt. I to się sprawdza.

Może więc zaproponować, aby najbliższy Mundial odbył się w Polsce, a nie w Rosji? Argumenty się znajdą, choćby ten o nieoddanym wraku lub agresji na Ukrainę i aneksji Krymu. Dlaczego jeszcze dyplomaci Naczelnika nic z tym nie robią? Czekają do ostatniej chwili?

A może by tak w ramach reformowania UE przenieść siedzibę Parlamentu Europejskiego do Warszawy? Albo jeszcze lepiej do Krakowa, na Wawel? I każde posiedzenie mogłoby rozpoczynać się składania hołdu Wiadomo Komu…

W polityce nie liczą się bzdury opowiadane o sprzedaży lotniskowców za dolara, o obietnicach NATO w sprawie pomocy w śledztwie smoleńskim. W polityce liczy się skuteczność. Tę z kolei mierzy się sukcesami, a nie wyłącznie chciejstwem.

JERZY WASIK