Jedni aktorzy odchodzą, inni przychodzą

Prezes telewizji narodowej nie będzie robił z tej instytucji burdelu. Przynajmniej tak obiecuje. W tym kontekście słowa te trzeba odebrać jako niechęć, wręcz odmowę, zatrudniania prostytutek. Na Woronicza podobno wybuchła panika.

Symbolem najstarszego zawodu świata jest dla prezesa telewizji narodowej aktorka Julia Wyszyńska. Drzwi do telewizji narodowej zostały przed nią zatrzaśnięte i to pewnie na lata. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zaproponuje jej nawet statystowania w produkcji, którą potem chciałby sprzedać instytucji ręcznie sterowanej przez pana prezesa.

Aktorka Wyszyńska nie będzie mogła, decyzją prezesa, występować w serialu „Na dobre i na złe”. Nieważne, że już nie występowała, że żywot jej postaci w tej produkcji już się skończył. Ale prezes zakazał.

Narodowa telewizja prezesa Kurskiego nie pokaże też spektaklu „Biały dmuchawiec”, w którym aktorce Wyszyńskiej nieopatrznie powierzono jedną z głównych ról. Zagrała, kasę dostała, ale widzowie spektaklu zarejestrowanego w 2015 orku nie obejrzą. Chyba… chyba że zastąpi ją jakaś inna aktorka. Z gabinetu prezesa padło już nazwisko: Beata Fido…

Podczas spektaklu dokonuje się publiczna profanacja krzyża, przez co ranione są uczucia religijne chrześcijan. Czy to oznacza, że ta scena zostanie usunięta z „Krzyżaków”? Przecież tu też święty krzyż jest symbolicznie przedstawiony jako broń…

Aż strach pomyśleć, co by się działo, gdyby ktoś powierzył jej rolę w „Wojennych dziewczynach”…

Aktorka Wyszyńska nigdy pewnie nie podejrzewała, że z aktorki niszowej, prawie zupełnie nieznanej zdecydowanej większości widowni w Polsce, stanie się z dnia na dzień prawdziwą gwiazdą. A jej głównym menedżerem będzie prezes telewizji narodowej.

Na spektakl z jej udziałem w stołecznym Teatrze Powszechnym, jak donoszą znajomi, nie można zdobyć biletów nawet po znajomościach. Ale nie ma się co dziwić, skoro o jego reklamę zadbał nawet Episkopat Polski.

O spektaklu „Klątwa” najczęściej wypowiadają się ci, którzy go nie widzieli. Ale za to bardzo podobają mi się wyciągane wnioski. Ponieważ powstał on w oparciu o luźną interpretację dramatu Wyspiańskiego, apeluję do pary prezydenckiej o zmianę tematu narodowego czytania; nie może to być „Wesele” tego samego autora. Nie dość, że czytamy jedną książkę w roku, to jeszcze ktoś mógłby dokonać nadinterpretacji…

Natura nie znosi jednak próżni. Aktorka Wyszyńska ma już następcę, niejakiego Hadacza.

Od chyba dwóch dni telewizja narodowa serwuje spektakl pod tytułem: kim jest Hadacz i gdzie go można było zobaczyć?

Okazuje się, że facet gości w naszym życiu niemal codziennym od dłuższego już czasu. Pierwsze znakomite występy miał pod Pałacem Prezydenckim w obronie krzyża. Potem popychającego policjantów, broniącego równości seksualnej, chwalącego Komorowskiego, podpowiadającego Kopacz w imieniu Grzesia, obrażającego Dudę, uśmiechniętego, płaczącego, wyzywającego, zadowolonego, smutnego itp. Itd.

I zanosi się, że ten spektakl Hadacza jeszcze trochę potrwa. Ptaszki ćwierkają, że przygotowywał się do swojej roli przez lata…

JERZY WYCIECH