Klątwa na „Klątwę”

Jak podaje, a reguły dobrze poinformowany portal Wirtualnemedia.pl, dyrektor TYP Kultura zwolnił z pracy wydawcę a reporterkę zawiesił w pełnieniu obowiązków. Poszło o spektakl „Klątwa” warszawskiego Teatru Powszechnego, do którego obejrzenia reportaż wyemitowany w tym kanale podobno miał zachęcać.

Podobno jest to spektakl bardzo kontrowersyjny. Nie widziałem, więc mogę opierać się wyłącznie na nasłuchach. Reporterka skręciła materiał z próby dla mediów Wydawca programu informacyjnego o nowościach kulturalnych materiał zakwalifikowała do emisji. Ani reporterka, ani wydawca całego spektaklu nie widziały. I okazuje się, że to błąd. Nie można zapowiadać czegoś wyłącznie na podstawie próby zorganizowanej specjalnie dla mediów.

Wniosekdla wszystkich wydawców programów Telewizji Narodowej: najpierw musicie sami, naocznie przekonać się, co się dzieje, naprawdę, o czym jest mowa, bo inaczej…

Pokazy dla mediów organizują dystrybutorzy filmów oraz teatry, tylko po to, aby pokazać produkt i ewentualnie liczyć na obiektywną recenzję. Film z reguły pokazuje się w całości. Spektakl teatralny zawsze w urywkach, fragmentach, aby był jeszcze czas na rozmówki z twórcami.

Reporterka poszła, skręciła, co jej pokazali, a wydawca pozwoliła na emisję.

Po premierze zaczęło się.

Podobno w spektaklu są sceny (czujni widzowie nakręcili na swoich wspaniałych telefonikach i przekazali komu trzeba) pocierania się przez aktorkę drewnianym krzyżem w kroczu, podcierania się flagą Watykanu oraz seksu oralnego aktorki z figurą św. Jana Pawła II przy akompaniamencie nagrania papieskiego kazania, a także wypowiedź aktorki o zbiórce pieniędzy na zabójstwo Jarosława Kaczyńskiego. Cytuję, bo nie widziałem.

Dyrektor TVP Kultura, któremu z kulturą, jak widać, wyłącznie zrzucanie odpowiedzialności się kojarzy, twierdzi publicznie (na antenie Polskie Radio 24), że spektakl jest prowokacją. Sam nie widział, a jednak twierdzi. Sam nie oglądał całości, pewnie jedynie filmiki z sieci i u kolegów z TVP Info, a jednak zdanie ma wyrobione.

Jeżeli dziennikarki zostały ukarane przez swego szefa za niby-reklamę kontrowersyjnego spektaklu, to jest to skrajny debilizm. Ludzie powinni go oglądać, właśnie po to, aby potem, ewentualnie, móc protestować. A tak? Będą protestować przeciwko fragmencikom z sieci? To w takim razie nie teatr jest „be”, ale ta sieć.

Nie dla wszystkich widzów „miłość” do Jana Pawła II kojarzy się wyłącznie z leżeniem krzyżem i recytowaniem modlitw. Komuś innemu owa „miłość” może kojarzyć się z pożądaniem, nawet czysto fizycznym. Zakazane? No tego, to jeszcze w Polsce zakazać nie można.

Oburzają innych sceny, kiedy to aktorzy korzystają z broni, której (podobno) kształt jednoznacznie kojarzy się z krzyżem. W czasach krucjat rycerze też używali mieczy, których wizerunek był jednoznaczny. Nota bene, że też nikomu do tej pory jakoś kształt szabli Turków i Tatarów nie kojarzy się z półksiężycem. Zresztą kształt przejęty później przez polską szlachtę.

Sztuka spełniła swoją rolę. Każdy widzi w niej to, co chce zobaczyć. Jedni obrazoburczą prowokację, inni wizję reżysera realizowaną przez aktorów. A czy nie na tym właśnie polega sztuka?

Na koniec nieodosobniony głoś jednego ze zwolenników jednoznacznej wykładni, tego, co w Polsce powinno mieć miejsce: Jak można pracować w telewizji, która utożsamia się z religią chrześcijańską (którą wyznaje większość mieszkańców tego kraju) i nie zwrócić uwagi na wielokrotne użycie krzyża w dość niecodzienny, nietypowy sposób?

Nic dodać, nic ująć – jak to powiedział kiedyś ktoś bardzo mądry…

JANUSZ WĘTEK

PS. Z jednego można się cieszyć. Do tej pory w sprawie „Klątwy” nie wypowiedział się Kościół.