Firma – Grażyna Hase

W PRL- u Grażyna Hase należała do artystycznej i towarzyskiej śmietanki Warszawy. Krótko była modelką, długo projektantką. Ponad pół wieku. Znała, i oczywiście zna nadal, ten biznes od podszewki. Bystra dziewczyna obserwowała i zapamiętywała procedury obowiązujące w modowym fachu.

Pierwszą kolekcję zaprojektowała i pokazała w 1967 roku w Zakładach Przemysłu Odzieżowego Cora. To był Kozak Look – ciekawe wariacje na temat rosyjskiego stylu. I to się spodobało, a jej dało napęd do pracy w branży. Zmagała się z tysiącem trudności, nie mając własnej ekipy, sama dbała o detale, np. pakowanie kolekcji, transport, dokumentację… Świetny fachowiec, kobieta utalentowana. I dzielna. Ale czy szczęśliwa?

Wydawnictwo Marginesy, słynące ze perfekcyjnej szaty graficznej, z wielkiej staranności w zdobywaniu i eksponowaniu fotografii, wydało bogato ilustrowaną książkę Grażyna Hase. Miłość, moda, sztuka.

Dla polskiej mody Grażyna odkryła Małgorzatę Niemen, w jej pokazach brały udział między innymi Halina Golanko, Małgorzata Butowtt, Marta Przybora, Agata Młynarska. Współpracowała z filmem, teatrem, estradą. No i w 1980 roku przy ulicy Marszałkowskiej założyła GALERIĘ GRAŻYNY HASE. Odbywające się tam wernisaże miały charakter wydarzeń towarzyskich, ponieważ projektantka znała wszystkich, których znać wtedy należało i właśnie ich do siebie zapraszała.

W książce jest wiele zdjęć z tych wieczorów, zobaczymy na nich modnych muzyków, aktorów, dziennikarzy, a także liczne projekty Hase. Zobaczymy też Lodę Halamę – przedwojenną gwiazdę teatrów rewiowych i przeczytamy, że kiedy Grażyna poznała Lodę, starsza pani traciła wzrok, co jednak nie ma związku z niczym, o czym książka opowiada.`

Z tej biograficznej opowieści dowiaduję się o rodzinie projektantki, jej przywiązaniu do ojca, podróżach po świecie, pokazach mody, artystycznym klimacie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, a także tego, z kim Grażyna Hase zawierała małżeństwa, i mniej więcej dlaczego się one rozpadały, a także, jakie miłości przeżywała.

Tylko się dowiedzieć, to dla mnie – autorki wielu biografii, w tym ostatniej „Caryca polskiej mody, święci i grzesznicy” o Jadwidze Grabowskiej, wybitnej indywidualności, projektantce Mody Polskiej – jednak za mało. Zabrakło mi w książce o Grażynie Hase nie tyle sensacji, ile głębszej analizy jej prywatnych relacji. Jakiejś ludzkiej prawdy. Otwartości. Nie mam pojęcia, jak się układało jej życie z mężami i partnerami. Opiekuńcza, troskliwa, dbająca o rodzinę i związki była ta Grażyna, czy wręcz przeciwnie? Mimo czaru wspomnień z dawnych lat, przywoływania obrazu ludzi, których już nie ma, albo się nie wie, kim byli, książce nie służy publicystyczna forma.

Autor, Krzysztof Tomasik, chociaż przedstawiony przez wydawcę, Hannę Grudzińską, jako osoba niebywale cierpliwa, nie wydobył z bohaterki tonów osobistych, a w każdym razie poruszających, których na pewno nie brakowało w jej życiu. Wiadomo, dyskrecja jest cnotą, ale jeżeli człowiek decyduje się, by ktoś pisał o nim biografię, warto pokonać opory, zdobyć się na nieco więcej szczerości.

MARTA SZTOKFISZ