Nie wstydźmy się polskiej kuchni: Kluski śląskie typowe i nadziewane

Tak, to nie pomyłka. Potrzeba matką wynalazku, jak to się mawia, a w kuchni zdarza się to bardzo często. Choćby z tego powodu, że czasem (rzadziej lub częściej) coś nam tam w garnkach zostanie i w trosce o niemarnowanie jedzenia wymyślamy. I tak było tym razem, kiedy mamie zostało dość sporo ziemniaków utłuczonych z marchewką. Swoją drogą spróbujcie kiedyś tego smakołyku (ugotowana marchew i ugotowane ziemniaki razem utłuczone z odrobina masła i ostro przyprawione. Ale wróćmy do naszych śląskich. Na początek wersja podstawowa.

Do przygotowania klusek śląskich potrzebujemy:

  • ziemniaki; zależnie od ilości osób, które chcemy podjąć, ale ja bez mniej niż 1,5 kg nie rozpoczynam pracy;
  • mąkę ziemniaczaną;
  • sól.

A przygotowujemy je w sposób następujący:

  1. Ziemniaki gotujemy z dodatkiem łyżeczki soli. Można obrane, można w łupinach, które zdejmujemy po ugotowaniu.
  2. Dokładnie je ubijamy lub mielimy w maszynce.
  3. Do ziemniaków dodajemy mąkę ziemniaczana w ilości równej ¼ ich objętości i dokładnie wygniatamy ciasto.
  4. Formujemy małe, okrągłe kluski i w każdej robimy palcem zagłębienie.
  5. W garnku zagotowujemy wodę i wrzucamy kluski. Po wypłynięciu gotujemy kilka minut. W międzyczasie możemy na jednym kawałku sprawdzić smak i ewentualnie dosolić wodę z kluskami. Pamiętajmy jednak, że z reguły podaje je się z sosem, więc aż tak słone wcale być nie muszą.
  6. Odlewamy i podajemy.

Kluski śląskie najlepiej pasują do duszonego lub pieczonego mięsa ze spora ilością sosu. Tak jak tutaj – z duszonymi żeberkami. I po to właśnie te dziurki, które robiliśmy w trakcie ich formowania. Kiedy wyłożymy ugotowane na talerz tymi dziurkami do góry, mogą znakomicie służyć jako „naczynka” na sos.

Wspominałem, o maminych ziemniakach tłuczonych z marchewką. Ktoś tam nie przyszedł, ktoś tam odwołał spotkanie i zostało tego dość sporo. Wyrzucić nie można. Może odsmażyć na drugi dzień? Oczywiście, że można. I jeszcze wbić jajko na środek, albo i dwa. Fajne danie wychodzi. Mnie jednak coś tknęło, a może by tak…

Do masy ziemniaczano-marchewkowej dodałem maki ziemniaczanej i przygotowałem ciasto jak na zwykłe kluski śląskie.

Ale dlaczego by nie zaszaleć? W lodówce znalazła się porcja mielonego. Doprawiłem, dodałem smażonej cebulki, rozgniecionego czosnku, trochę ziół. I tak przygotowanym mięsem nadziałem małe śląskie pyzy.

Efekt zaskakujący. Nie dość, że ciasto po ugotowaniu zachowało marchewkowo-pomarańczowy kolor, a także swoja lekko gumową konsystencję. A w środku każdej kulki była porcji smacznego mięsa. Coś na wzór zwykłych pyz ziemniaczanych i tych z nadzieniem, najczęściej mięsnym, choć oczywiście może być zupełnie jarskie, czy nawet owocowe.

Namawiam wszystkich do eksperymentowania, istnego szaleństwa w kuchni, wykorzystywania w potrawach wszystkiego, co tylko nawinie się pod rękę. Kiedy pytałem później znajomych, czy jedli kiedyś kluski śląskie nadziewane, nie za bardzo mnie rozumieli. Myśleli, że do tych dziurek coś tam napchałem…

SMAKOSZ

PolecaMY również:

Karp pieczonyKrólik duszony w wiśniówce, Dżem z dyni, Pierogi z płuckami, Ryba po kaszubsku, Kopytka, Nóżki w galarecie, Babka ziemniaczana, Gołąbki z kaszą, Grzybek jajeczny, Kotlet wieprzowy niekoniecznie schabowy, Dodatki z ogórków i pomidorów, Domowy smalec ze skwarkami, Kalafior z wody, Placki ziemniaczane, Kapusta z wody ze skwarkami, Sztuka mięsa w sosie chrzanowym, Żurek na zakwasie