Dlaczego Wódz nie rozwiąże parlamentu?

Wydaje się to najprostszym wyjściem. PiS ma większość i może to zrobić w każdej chwili. Jednak Wódz (również Naczelnik i Przywódca) nie decyduje się na to. Mówi o łamaniu prawa (tak jak i zdecydowana większość jego służby), ale donosu do prokuratury nie składa. A ma taki obowiązek, bo inaczej staje się współwinnym, bo nie informuje odpowiednich organów o dokonaniu przestępstwa.

PiS, a właściwie jego Prezes (Wódz, Naczelnik, Przywódca, I Sekretarz) mógłby jednym ruchem (machnięciem ręki) pozbyć się problemu w opozycją. Tą tzw. totalną. Gdyby rozwiązał parlament. Wszelkie znaki na niebie i na ziemi, czyli sondaże, wskazują, że kolejne wybory miałby wygrane w cuglach.

PiS rozdał tyle pieniędzy, że naród powinien być szczęśliwy. Rodzina 500+, skrócenie wieku emerytalnego, podwyższenie płacy minimalnej, szczątkowe, groszowe oszczędności na lekach dla emerytów, Mieszkanie+… długo można by wyliczać

Jest więc wiele plusów. W ewentualnej kampanii wyborczej przed wcześniejszymi wyborami jest wiec tych plusów jeszcze więcej. Zwłaszcza, że opozycja, zdaniem wielu, kompromituje się na każdym kroku.

Jednak nie. Wódz części narodu decyzji takiej nie podejmuje. A według sondaży miałby większość umożliwiającą mu, czyli PiS-owi, na samodzielną zmianę konstytucji. A przecież jest to cel nadrzędny Wodza i jego sług.

A więc dlaczego? Dlaczego mając tyle plusów, tyle „za”, Wódz nie rozważa takiej decyzji?

Może dlatego, że nie do końca wierzy sondażom. Może dlatego, że nie do końca jest przekonany, że rozdawnictwo naszych pieniędzy nie skończy się za chwilę totalną zapaścią gospodarczą. A w tym momencie ludzie mogą wyjść na ulice, bo kiedy zacznie im brakować (dzięki rozdawnictwu i złudnym zapewnieniom, że im krócej będziemy pracować, tym więcej uzbieramy na emeryturę), to ruszą, jak ruszali robotnicy w 1956, 1970 i 1980 roku.

A może dlatego, że zdaje sobie sprawę, że podziały w społeczeństwie są już tak wyraźne, że o ewentualnym zwycięstwie wyborczym mogą zadecydować ci, którzy do tej pory zaliczani byli do grupy niezdecydowanych. A nikt w tej grupie żadnych badań nie robi. Nie wiadomo, jak się zachowają, czyli nie wiadomo, czy na PiS głosy swoje oddadzą.

Dziwne to trochę. Mając swoje narodowe telewizje i radio, mając wiele „własnych” (zdecydowanie opowiadających się za rządami PiS) tytułów prasowych i innych mediów, mając Kluby Gazety Polskiej, środowiska podległe ojcu Rydzykowi, Wódz przedwczesnych wyborów się boi.

Znaczy to, że do końca nie wierzy, że udało mu się kupić wokół siebie większość społeczeństwa. Że mimo, że rząd rozdaje im pieniądze całego społeczeństwa, to niekoniecznie jest to argument przemawiający na korzyść zdecydowanego zwycięstwa. Że widzi, iż miesięcznice Smoleńska mogą być imprezami miałkimi, z możliwością ich blokowania, czy zagłuszania. A to do tej pory był najważniejszy spektakl PiS-u.

JERZY WĄSIK