Gessler pod wpływem Ćwierczakiewiczowej

Edipresse Książki wydało bardzo ładnie Kalendarz kulinarny. Chciałam podać autora świetnych rysunków, ale nie jest wymieniony. Znajdziemy w tej poręcznej publikacji przepisy na całkiem smaczne dania autorstwa Magdy Gessler.

Warszawska restauratorka, prowadząca znany program telewizyjny, uśmiecha się do nas z czerwonej okładki i zachęca do kupienia kalendarza. Maluje nam jeszcze serduszko. Robi się słodko. To zaskakujące. Kobieta jest ostra, nie bawi się w sentymenty, w Kuchennych rewolucjach potrafi zachować się brutalnie. Nie bez powodu – pod jej presją mentalność właścicieli plajtujących barów i restauracji ulega nagłej przemianie, ich knajpy zaczynają kwitnąć. Mój syn, Jasiek, student malarstwa, uwielbia program prowadzony przez Gessler. Mówi, że ona uczy ludzi rozumu. Z serduszkami, buziaczkami nigdy jednak Magdy Gessler bym nie kojarzyła.

Z bystrością natomiast tak. Na okładce zamykającej kalendarz czytam taki oto równoważnik zdania 365 smacznych obiadów z Magdą Gessler! I to mi brzmi znajomo. Nawet bardzo. Ostatnio pochylam się z uwagą nad życiem najbardziej znanej polskiej kucharki, Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Owa dama zmarła w 1901 roku w Warszawie, dała kilku pokoleniom olbrzymi ładunek wiedzy kulinarnej i niezbędnej w codziennym życiu. Na wielu wydaniach swojej książki 365 obiadów przez Lucynę Ćwierczakiewicz zarobiła więcej niż Bolesław Prus na Faraonie. Uczyła Polaków myć się częściej niż raz w miesiącu, edukowała ich, zachęcała kobiety do kończenia kursów, by zdobywszy zawód, mogły na siebie zarabiać, stać się ludźmi wolnymi, niezależnymi.

Domyślam się, że Ćwierczakiewiczowa inspiruje również Magdę Gessler. To super. Taki wzór jest szlachetny, bowiem pani Lucyna znana była też z niewyparzonego języka oraz z dobroczynności, zaangażowania w działalność społeczną i charytatywną. Do dzisiaj opowiada się o niej anegdoty i żarty, a jej książka kucharska 365 obiadów jest nadal wznawiana ku uciesze mniej czy bardziej sprawnych gospodyń.

MARTA SZTOKFISZ