Słowa, słowa, potok słów

Ci, którzy podobno za największych antykomunistów się podają,a tym samym i patriotów, ci, którzy na prawie każdym spotkaniu wykrzykują: Cała Polska z was się śmieje, komuniści i złodzieje, tak bardzo w swoim słownictwie, gestach i czynach do tej niby znienawidzonej komuny się upodabniają.

Choćby w ostatnim zbiorowym orędziu trudno z początku było się zorientować kogo. Partii? Rządu? Nie! Posłów PiS. Tylko i wyłącznie! Ale w takim razie, dlaczego nie prowadziła jej rzeczniczka partii, a jedynie rzecznik rządu. Pewnie uznano, że on sprawi się lepiej. I proszę wybaczyć owo „jedynie”, ale powoli zaczynam gubić się w tej strukturze partyjno-prezydencko-rządowej.

Konferencja partii, bo w centrum prezydialnego stołu siedział jej Prezes, Prezes Tysiąclecia. Po prawicy, czyli według protokołu najważniejsza osoba, pani premier (ale też poseł), po lewicy marszałek Sejmu (druga po Prezydencie RP osoba w państwie, ale nie w partii po Prezesie) i dalej według ważności partyjnej marszałek Senatu i wzięty na tło (bo pięć osób siedzących to centralna z dwie po bokach) wicemarszałek Sejmu.

PiS wyciąga rękę, opozycja rękę podaje...

PiS wyciąga rękę, opozycja rękę podaje…

Nie o usadzenie osób w tym partyjnym orędziu chodzi najbardziej, ale o treść, a o właściwie najważniejsze słowa. Cała zbudowana otoczka organizacyjno-wizerunkowa służyła ponownie wykazaniu jakiego to wybitnego, znakomitego, błyskotliwego, rozsądnego, wizjonerskiego przywódce ma nasz naród. Cała ta otoczka służyła jedynie temu, aby z jego ust padły słowa o wyciągniętej ręce do opozycji. I nadziei, że nie zostanie ona odtrącona.

Fajne to w ogóle było wystąpienie, w którym z jednej strony wyciąga się rękę (do tej pory wydawało mi się, że wyciąga się dłoń, a rękę się naciąga), a z drugiej – zapowiada się zbadanie, czy prawo nie zostało złamane.

Co do tej ręki, to też chyba można było pomyśleć o czymś innym. Niektórzy pamiętają z lektur, a niektóry słyszeli na własne uszy, kiedy jeden z poprzednich liderów państwa zapowiadał każdemu, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie.

Nie przypominając już strof, co prawda autorstwa komunisty, które każdy chyba ma wryte w pamięć: Za tę dłoń podniesioną nad Polską…

I trochę z innej beczki. Jeżdzą po byłym prezydencie Komorowskim, który wył z zachwytu, po tym jak tłum obszedł się z jedną z posłanek. Teraz wysoki urzędnik Ministerstwa Sprawiedliwości opowiada, że dopuścił się w tym przypadku czynu z art. 255 kodeksu karnego o publicznym pochwalaniu popełnienia przestępstwa, w tym przypadku gróźb karalnych wobec wspomnianej powyżej. Jeśli to prawda, to dlaczego jeszcze nie postawiono mu zarzutu?! Tych kilka milionów sympatyków PiS wyłoby z radości!

Zakończę cytatem Stefana Kisielewskiego: Ta postać ma swoje podłoże cyniczne, bo polityk tego rodzaju musi być cynikiem. Ale stara się jakoś wypłynąć tak, żeby Polacy go polubili. Nie powiem – kochali – ale żeby go nie powiesili, jak dojdzie co do czego. Kogo dotyczy? Chyba każdego nieważącego słów polityka, a jednego w szczególności.

JAROSŁAW WASIK