Eva w króliczej norce…

W końcu listopada zachęcałem do wybrania się na ul. Poznańską 15 w Warszawie i odwiedzenia galerii Rabbithole ART. ROOM. Rabbithole po spolszczeniu oznacza nic innego, jak króliczą norę właśnie, ale ponieważ słowo „nora” ma w sobie coś ponurego i pejoratywnego, więc pozwoliłem sobie w tytule użyć zdrobnienia. I stąd „norka”, co brzmi znacznie subtelniej, żeby nie powiedzieć, że wręcz milutko.

20161216_123755Ale dość tłumaczeń… W poprzednim tekście zachęcałem do odwiedzenia tej galerii z uwagi na indywidualną wystawę Evy Chełmeckiej, o twórczości której już kilkakrotnie pozwoliłem sobie pisać. Eva zatytułowała swoją wystawę „Miłość w czasach cyberkultury”, nie bez kozery nawiązujący do głośnej powieści Gabriela Garcii Marqueza „Miłość w czasach zarazy”.

Tym tytułem Artystka odwołuje się do czasów, w jakich żyjemy. Do czasów, w których coraz częściej zdarza się, że stajemy się trybikami w maszyneriach otaczającej nas codzienności. Eva Chełmecka swymi pracami udowadnia, że sami wiążemy sobie te więzy. Czy zdajemy sobie z tego sprawę? Niektórzy z nas… Może… A z drugiej strony te prace dowodzą też naszego rosnącego uzależnienia od tego, co sami wymyślamy i wytwarzamy. A jak w tym świecie mają się te zwykłe, ludzkie uczucia? Eva Chełmecka odwołuje się do uczucia miłości… Czy to uczucie ma szanse, czy to jeszcze uczucie między ludźmi, czy między człowiekiem a maszyną? A może to uczucie między maszynami? A może…

20161201_204057

Ci, którzy 1 grudnia, brnęli w śnieżycy na Poznańską i dobrnęli do Rabbithole ART. ROOM, aby wziąć udział w wernisażu wystawy „Miłość w czasach cyberkultury” z pewnością nie żałowali. W gmachu, w którym przed II wojną światową mieściło się tzw. poselstwo (namiastka ambasady) Związku Radzieckiego, a po wojnie przez wiele lat był siedzibą znanej firmy transportowo-przewozowej HARTWIG, a który pieczołowicie odrestaurowany jest dzisiaj hotelem, słowem w tym właśnie budynku swą „norkę” znalazł galeryjny „królik”….

20161201_204249

Dzisiaj jesteśmy na półmetku tej wystawy, która w galerii na Poznańskiej będzie do 5 stycznia przyszłego roku. Jest zatem jeszcze kilkanaście dni, aby obejrzeć to, co jest czymś jeżeli nie nowym, to z całą pewnością czymś innym pośród tego wszystkiego, co rynkowi oferują sztuki piękne.

20161201_204253

Wspominałem już jakiś czas temu, pisząc o twórczości Evy Chełmeckiej, że nie jest to sztuka łatwa, która niewyrobionemu, czyli nieopatrzonemu widzowi może wydać się mało, a może i w ogóle niezrozumiała. Ale uważam, że może się podobać, bo odwołuje się do tego, co każdy z nas ma – do wyobraźni, choć u wielu z nas może być ona przytłumiona lub wręcz uśpiona. Tym szczególnie polecam wybranie się do Rabbithole ART ROOM. Jestem przekonany, że prace Evy Chełmeckiej tam zgromadzone (a jest ich blisko 30) mogą przemówić nawet do całkowicie zasklepionej wyobraźni tkwiącej w malignie. Ich kolorystyka, forma sprawią, że zawarta w nich treść może, a nawet powinna ożywić wyobraźnie każdego z oglądających.

20161201_205028

Tworzywem dla Evy Chełmeckiej jest – że tak to określę, a mam nadzieję, że Artystka nie będzie miała mi tego za złe – śmietnik… Tak, śmietnik, a chcąc być bardziej precyzyjnym, to odpady, które „produkuje” człowiek. A „produkuje” je z tego, co używa na co dzień.

20161201_205035

To wszelkie opakowania, różnego rodzaju stłuczka, którą staje się rozbity wazon, talerz, kubek, lustro itd. itp. To stary, zepsuty, albo po prostu zużyty sprzęt także codziennego użytku, który ląduje na śmietniku, ustępując miejsca nowemu, nowocześniejszemu; to np. telefony komórkowe, komputery, klawiatury, monitory. To fragmenty tego, co jest wspomnieniem lat minionych, ot, choćby dzieciństwa, z którym minął okres zabawy klockami, misiami, samochodzikami i czym tam jeszcze… To wszystko stanowi o człowieku, o nas… To jakby zaklęte w tych odpadach nasze emocje i uczucia. To one z nas i my…w nich. I to stara się pokazać w swych parach Eva Chełmecka.

20161201_205055

I na koniec jeszcze tylko jedna uwaga… Bywałem na wielu wernisażach w różnych galeriach, ale wernisaż wystawy „Miłość w czasach cyberkulturu” był szczególny pod jednym, choć może mało artystycznym względem. Otóż był to pierwszy „mój” wernisaż, na którym wśród podsłuchanych komentarzy przewijał się jeden, dotyczący tego, że do końca jego trwania nie zabrakło… wina. I to prawda. Też na to zwróciłem uwagę, a wychodziłem jako jeden z ostatnich… A to, że wina było pod dostatkiem miało niewątpliwy wpływ na obcowanie ze sztuką. Kto bywa na wernisażach ten wie, a tym, którzy nie bywają też chyba nie trzeba tłumaczyć, że są rzeczy, które ułatwiają kontakt i otwierają, czy też budzą – jak kto woli – wyobraźnię. A już starożytni wiedzieli, że wino ma właśnie takie właściwości. Brawo zatem dla organizatorów, że o to zadbali…

CYPRIAN NIKODEM HYPKO

rabittGaleria Rabbithole ART ROOM powstała pod koniec 2014r i jest autorsko prowadzona przez p. Mariolę Tomczak, architekta wnętrz, twórcę konceptu „arch i design boutique hotel H15” w Warszawie przy ul. Poznańskiej 15, w którym się mieści.

Założeniem Rabbithole jest stworzenie przy współpracy z H15 platformy łączącej wszystkie dyscypliny sztuki, zarówno czystej jak i użytkowej, tzn. od sztuki szeroko pojętej; artystów sztuki klasycznej poprzez techniki nowoczesne do form przemysłowych, architektury, design.

Przez dwa lata działalności w Rabbithole ART ROOM gościło wielu artystów ze świata, m.in. Jana Saudka, Sama Havadtoy’a , Shaloma Neumana, czy Thomasine Barnekovą oraz przedstawicieli młodego pokolenia zdolnych artystów z Polski, ale znanych poza jej granicami, np: Rita Zimmermann, Jan Manski, Paweł Kałużyński, Grzegorz Śmigielski,

MIŁOŚĆ W CZASACH CYBERKULTUTY, to wystawa prac Evy Chełmeckiej, którą w Rabbithole ART ROOM, będzie można oglądać jeszcze tylko do 5.I.2017 r.