Generałowie bez lampasów

Prezes mówił o dopuszczających się zbrodni na Polakach. Prezydent – o działaniach antypolskich i zbrodniach. Minister Macierewicz – o działaniach zbrojnych przeciwko własnemu narodowi. Nie zauważyłem, aby 13 grudnia wypowiadał się publicznie jakiś historyk, choćby i ten słuszny, ale czy jego głos w ogóle byłby usłyszany?

Minister obrony narodowej zapowiedział podjęcie kroków prawnych zmierzających do odebrania stopni wojskowych generałom Jaruzelskiemu i Kiszczakowi. Pierwszy okólnik już zresztą wydał: w jego ministerstwie żaden urzędnik już tak nie będzie tych panów określał. Od tej pory będą „panami”, zwykłymi, szarymi „panami”.

Naród się cieszy, bo oczywiście obaj panowie na taką „karę” zasłużyli. Samo odebranie jednak potrwa. Trzeba w ustawie o powszechnym obowiązku wojskowym i przepisach wewnętrznych wprowadzić odpowiednie zmiany. Potem skierować sprawę do sądu i poczekać na wyrok. Zresztą jak sam minister podkreślił, tu nie chodzi o degradację, a jedynie o odebranie stopnia generalskiego.

13 grudnia 1981 roku pan Jaruzelski wprowadził na terenie całego kraju stan wojenny...

13 grudnia 1981 roku pan Jaruzelski wprowadził na terenie całego kraju stan wojenny…

Generałowie, przepraszam, ale niełatwo się przyzwyczaić, panowie Jaruzelski i Kiszczak, nie będą więc zdegradowani do stopni szeregowych, czego domagały się niektóre organizacje kombatanckie (tych od walki z komuną). I słusznie. Jakże śmiesznie bowiem za rok, czy dwa brzmiałoby, że szeregowy Jaruzelski wprowadził na terenie kraju stan wojenny. A może jednak kapral? Skojarzenia z największym zbrodniarzem w historii byłoby łatwiej dostrzegalne.

Zresztą idiotycznie będzie też brzmiała, już po przeprowadzeniu procesu odbierania stopnia generalskiego panu Jaruzelskiemu, zapowiedź prezentera TVP: dziś przypada 37. rocznica wprowadzenia stany wojennego przez pana Jaruzelskiego i jego wojskową juntę. I nie można będzie zapomnieć o wypikslowaniu ze wszystkich materiałów archiwalnych, wężyków na pagonach, wszelkich innych symboli wojskowych, czapek i lampasów.

Skoro minister zapowiada odebranie „tych” stopni wojskowych, czyli generalskich, a jednocześnie nie ma to być degradacja, to znaczy… właśnie. Pułkownikami nie będą, bo byłaby to degradacja. Swoją drogą, dlaczego nie: parę junt pułkowników w historii już było. Ale swego czasu politycy nasi uznali je za dobre i słuszne…

Można tylko podejrzewać, że skoro ma to być kara za zbrodnie przeciwko narodowi polskiemu, to proponuję ministrowi Macierewiczowi rozważnie jeszcze paru, pierwszych z brzegu, kandydatur do odebrania stopnia generalskiego:

  • panu Sikorskiemu – za wsadzanie rodaków do obozów koncentracyjnych i podpisanie układu z ZSRR, na mocy którego zrzekł się praw do 1/3 terytorium Państwa Polskiego;
  • panu Borowi Komorowskiemu – za wydanie niczym nieuzasadnionego rozkazu do rozpoczęcia Powstania Warszawskiego, co samo w sobie było zbrodnią jedną z największych, skazującą setki tysięcy rodaków na bezsensowną śmierć;
  • panu Okulickiemu – za wydanie NKWD wileńskiej organizacji AK, za przekazywanie informacji wywiadowczych do Moskwy (via Londyn), za zakaz interwencji AK na Wołyniu, za akcję „Burza”…
  • panu… znalazło by się jeszcze paru generałów, których historia jeszcze z różnych powodów jeszcze jednoznacznie nie oceniła…

Prawie nikt jednak nie zauważył, że w swoim jakże słusznym wystąpieniu minister podkreślił jeszcze jedno: Stan wojenny był przygotowywany długo. Wojsko polskie działało przeciw narodowi polskiemu w interesie okupanta. To co? Wypadałoby chyba temu Wojsku Polskiemu odebrać teraz przymiotnik „Polskie”. Bo skoro zdradziło swój naród…

Szykuje się parę naprawdę ciekawych procesów sądowych…

JAROSŁAW WASIK