Manifestacje rozpaczy

Rządzący i ich media oczywiście mogą wykpiwać zapowiadaną na 13 grudnia manifestację opozycji. Po raz kolejny zjednoczonej opozycji. Zjednoczonej wyłącznie marszami. Bez programów, bez wizji i, co najważniejsze, bez perspektywy na szybkie odbicie stołków spod PiS-owskich zadków.

Liderom ulicznej opozycji z KOD-em na czele wydaje się, że wystarczy skrzyknąć parę (a choćby i parę dziesiątek) tysięcy manifestantów, aby władza się tym przejęła. A władza, tak po prawdzie, ma to gdzieś. Doskonale zdaje sobie sprawę, że o jakimkolwiek polskim Majdanie nie ma nawet mowy.

Opozycji wydaje się, że uliczne manifestacje pod bardzo ogólnymi hasłami (choćby najbardziej szczytnymi) przyniosą spodziewany efekt. Głupota. Mogli przekonać się na przykładzie jedynej do tej pory (w przeciągu ponad roku rządów PiS) akcji, która odniosła sukces. I na szczęście nie oni ją organizowali. Chodzi o protest kobiet przeciwko zaostrzeniu przepisów o przerywaniu ciąży. Przynajmniej na chwilę udało się kwestię tę odwlec w czasie. Ale tam był konkret, niemal – że tak powiem – namacalny.

manifestacje1

Najgłupsze hasła nie zastąpią rzeczowych argumentów…

Opozycja choć przygląda się rządzącym, to nie wyciąga żadnych wniosków z ich działalności. Czyżby nie zauważała, że tak po prawdzie niemal wszystkie dotychczasowe posunięcia władz mają na celu jedynie jak najdłuższe utrzymanie się przy władzy? A oznacza to wygraną w kolejnych i następnych wyborach. I zmierza do tego prostą drogą. A opozycja może sobie biegać po ulicach.

PiS przygotowuje się do wyborów samorządowych w 2018. Już teraz. Media rozpisują się o rozgrywkach w terenie, o wyborach nowych, czasem nowych-starych, wojewódzkich liderach. Opozycja woli biegać po ulicach. Dodajmy, bez sensu.

Opozycja grzmi przeciw zmianie systemu nauczania, ale nie ma merytorycznych argumentów. A jeśli ma, to nie potrafi ich wyartykułować. Tak samo jak i rząd, który posługując się ogólnikami, próbuje wszystkim wmówić, że gimnazja są „be”. Są, bo za czasów zdecydowanej większości polityków PiS ich nie było. Nie było, więc teraz też są niepotrzebne, skoro bez nich Polska dochowała się tak znakomitych liderów i przywódców…

Ale nawet opozycja jakoś przeszła do porządku dziennego nad spotkaniem wiceministra MEN z rodzicami niezadowolonymi z tych planów, sugerującymi, aby odwlec całą reformę oświaty w czasie i lepiej, dla dobra dzieci,  ją przygotować. W odpowiedzi usłyszeli, że to decyzja polityczna, bo rząd musi z tymi zmianami zdążyć do… wyborów samorządowych!

Rząd chwali się, że realizuje zapowiedzi wyborcze. W głównej mierze chodzi jedna o zbudowanie w świadomości Polaków przekonania, że jak PiS obieca, to tak będzie. Na przyszłość jak znalazł. Zaczęli od rozdawania. Niedługo nadejdzie czas oddawania. Bo w polityce, tak jak w życiu, nic nie ma za darmo.

Górnicy zamykanej kopalni manifestowali pod domem pani premier. Czy ktoś widział tam polityków opozycji? Nie wychodzących na pierwszy plan, ale wspierających? A czy ktoś słyszał, że opozycja ma plan na ratowanie tej kopalni? Zyskaliby kilkaset głosów, chyba że im na nich nie zależy.

W sumie gdyby nie marsze rozpaczy, opozycja byłaby zupełnie niewidoczna. Ale nie trzeba małpować działań obecnie rządzących. Pięć lat miesięcznic przyniosło w końcu swój efekt; pozwoliło zbudować wokół PiS krąg prawdziwych wyznawców zdrady narodowej, zamachu w Smoleńsku, przypominania zapomnianych, kiboli-patriotów, nawróconych komunistów, ubogich byłych opozycjonistów. I oni w głównej mierze dla Kaczyńskiego te wybory wygrali.

Opozycja nikogo takiego nie ma. Nie ma, dla kogo wyborów wygrywać (brak lidera), nie ma programu, ani idei. Bo z pewnością nie jest nią nic nie znacząca „obrona demokracji”.

JAROSŁAW WASIK