Tradycyjna kuchnia koreańska: Bulgogi

Nie ma właściwie dobrej koreańskiej zabawy bez bulgogi – potocznie, przez cudzoziemców, nazywanym również koreańskim grillem. Tak jak nie ma wizyty w Seulu bez skosztowania tego teraz już prawie miejscowego fast foodu. My jednak będziemy obracać się w kręgu tradycji. Bez żadnego fushion, tak popularnego wśród restauracji oferujących różnego rodzaju kulinarne mieszanki z całego świata. Również wśród kucharzy, których na coś normalnego, tradycyjnego już po prostu nie  stać, lub najnormalniej w świecie wstydzą się do tego przyznać.

Zaczynamy zabawę (choć jak najbardziej serio) w prawdziwą koreańską tradycję kulinarną. Dlaczego akurat koreańską? Bo w zalewie kulinarnej chińszczyzny, japońszczyzny, tajszczyzny, wietnamszczyzny (ale to dziwnie brzmi) prawie zupełnie zapomniano nad Wisłą o kuchni koreańskiej. A my chcemy tę lukę uzupełnić…

Do przygotowania bulgogi potrzebujemy:

  • mięso wołowe (dla uproszenia miar przyjmijmy 1 kilogram; najlepiej z antrykotu)
  • ciemny sos sojowy; ważne żeby właśnie był ciemny (8 łyżek – zasada to 1 niepełna łyżka na 100g mięsa);
  • cukier (w ilości połowy sosu sojowego; im go mniej tym uzyskamy mniej słodkości);
  • olej sezamowy (1/2 ilości cukru);
  • ziarna sezamu (tyle samo co oleju sezamowego);
  • czosnek (tyle co cukru);
  • średniej wielkości marchew;
  • białą część pora, ewentualnie dymkę lub cebulę (dwa razy więcej niż czosnku);
  • odrobina zmielonego pieprzu;
  • opcjonalnie: papryka czerwona, pieczarki.

Bulgogi przyrządzamy w sposób następujący:

1. Wołowinę kroimy w cieniutkie plasterki (najlepiej, aby wszystkie były tej samej wielkości, więc te większe możemy oczywiście pokroić na większe; „cieniutkie” oznacza, że im cieńsze tym lepsze – ponieważ wołowina nie należy do mięs, które łatwo poddają się nożowi, można wcześniej mięso podmrozić w zamrażalniku). Pokrojone mięso przekładamy do oddzielnego naczynia. I tutaj niektórzy specjaliści kuchni koreańskiej zalecają dodanie łyżeczki alkoholu (najlepiej whisky) oraz łyżeczki soki z gruszki koreańskiej (można zastąpić ją naszą) lub kiwi, a wszystko dla uzyskania jeszcze lepszego aromatu mięsa.

2. A teraz po kolei: sos sojowy, cukier, olej sezamowy, sezam, pieprz. Dokładnie mieszamy wszystkie składniki.

3. Dodajemy mięso i wstawiamy do lodówki na 2-3 godziny, aby mięso dokładnie się zamarynowało.

4. Marchew, por i czosnek kroimy nie znowu tak drobno.

5. I teraz pozostaje tylko grillowanie (a właściwie duszenie). Jeśli ktoś posiada specjalną blachę do bulgogi korzysta oczywiście z niej, innym pozostaje (i w zupełności wystarcza) zwykła patelnia. Smażymy bez tłuszczu (razem z sosem), wszystkie kawałki z oby stron, dosłownie kilka minut (dlatego właśnie mięso powinno być pokrojone w jak najcieńsze plasterki).

6. Pod koniec dodajemy na chwilę pokroje warzywa, mieszamy, podsmażamy razem 1-2 minuty i gotowe. Można podawać.

I to już praktycznie wszystko. Można oczywiście jeszcze mięso uzupełnić przez grillowane (smażone) paprykę i pieczarki, które wcześniej kroimy raczej w większe kawałki. Pamiętajmy również o tym, że wszystkie kąski powinny być „na raz”. Je się pałeczkami, więc odgryzanie kawałka od większej całości uważane jest raczej za nieestetyczne…

요리사