Kościół strachu

Słaby to Kościół, do którego podobno należy ponad 80 proc. społeczeństwa, który boi się kilku tysięcy muzułmanów. Na dodatek boi się, że w szkołach rodzice będą chcieli zdejmować krzyże. A już strasznym byłoby pozbawienie Kościała pieniędzy za katechizację. Szczerze mówiąc, niewiele w tym momencie z nauk Kościoła rozumiem.

Podobno mamy mieć problem z uciekinierami z krajów arabskich i afrykańskich. Problem ten próbował rozwiązać papież. Zaproponował (a może zalecił), aby każda parafia w Europie przyjęła rodzinę uchodźców. U nas oznaczałoby to przyjęcie ich ponad 10 tys. Więcej, o wiele więcej niż władze nasze zgodziły się przyjąć.

Ale oczywiście, w mniemaniu wielu duchownych, akurat w tym temacie papież może się mylić. Tylko w tym? Bo może (i nie tylko obecny) mylić się również w innych sprawach. W takim razie może i nasz Jan Paweł II mylił się również. Również w wielu kwestiach…

Daleki jestem od myślenia w ten sposób, ale to przez lata wielu duchownych przekonywało mnie, że głowa mojego Kościoła jest nieomylna, i jej słowo jest wyrocznią. Okazuje się jednak, że nie zawsze. Bo kiedy Kościół w Polsce czuje się zagrożony, wtedy nawet autorytet papieża można podważyć.

Urzędnicy kościelni (czyli ci, którzy z prawdziwą wiarą nie mają wiele wspólnego) alarmują, że od jakiegoś czasu w Polsce istnieje zjawisko walki z Kościołem. Bo gdzieś tam ktoś chce krzyż w szkole zdjąć. Bo ktoś w urzędzie państwowym krzyż ten już zdjął. Oczywiście duchowni nie będą w tych przypadkach występowali pod własnymi nazwiskami. Wysyłają do boju wiernych, bo to im Konstytucja RP daje to prawo.

Wielokrotnie słyszałem, że prawo, konstytucja, mają bronić prawa mniejszości. I na tym właśnie polega prawdziwa demokracja. Wychodzi więc na to, że katolicy są w Polsce w mniejszości, bo drastycznie są ich prawa naruszane. Jakoś o prawa niewierzących nikt się nie upomina. A przynajmniej tego w ten sposób nie nazywa.

Bronić mamy praw mniejszości seksualnych. Za określenie kogoś „pedałem” będzie można zaliczyć 3 lata więzienia. Jakoś nie słyszałem, że za określenie przez homoseksualistę „normalnego” określeniem dla niego obraźliwym, będzie ten skazany na jakąkolwiek karę.

Słaby to jest Kościół, który musi swoim członkom przynajmniej raz w tygodniu przypominać, że in vitro jest grzechem. Że musi ich upominać na każdym niemal kroku, że aborcja jest grzechem, a człowiek innego wyznania jest istotą niższej kategorii. Bo robi to nieustannie i nie chodzi w tym momencie wyłącznie o „zalewających” nasz kraj innowierców, z muzułmanami na czele.

Jakoś ten Kościół nie „wezwał na dywanik” swego sługę, który spowodował, że do Polski trafiło blisko 100 tys. muzułmanów z Czeczenii. Polityczny układ? Aż wierzyć (paradoksalnie) się nie chce, bo przecież w góry było wiadomo, że wyznawcy Mahometa akurat są ostatnimi do integracji z przedstawicielami innych wyznań. Ale wspieranie przeciwników prawosławia widocznie było wtedy (i jest nadal) w modzie.

Rację ma biskup Libera, który twierdzi, że jak raz wpuścisz do domu obcego – wpuścisz do domu dopiero budowanego, do domu małego, domu słabego, to możesz zgotować sobie wielką biedę. Przypominał Krzyżaków, którzy pustoszyli ziemie polskie. Zakon spod znaku krzyża i Kościoła. Tych samych, którzy po klęsce wypraw krzyżowych na Bliskim Wschodzie, po próbach nawracania niewiernych, zajęli się podbojami w średniowiecznej Europie.

Ten sam biskup krzyczy, że nie udało się ściągnąć Polaków z Kazachstanu, z Syberii, ale jakoś nie upomina się o 600 rodzin z Syrii, założonych głównie przez Polki (w większości katoliczki), które od dawna proszą o pomoc w powrocie do kraju. Olały ich nasze władze, olał Kościół, oleli ich wszyscy.

Dwadzieścia parę milionów katolików boi się kilku tysięcy muzułmanów. Księża naszego Kościoła w zdecydowanej większości stoją na pierwszej linii w walce o ich izolację, niewpuszczenie na nasze ziemie. Ze jest to sprzeczne z nauką Jezusa, to naprawdę szczegół. Ż jest to sprzeczne z jakąkolwiek nauką Kościoła to już zakrawa na kpinę…

KRYSTIAN NOWEL