Rok rządów PiS-u udowodnił jedno

Nie to, że politycy potrafią spełniać swoje obietnice. To nie jest trudne, zwłaszcza, jeśli robi się z pieniędzy podatników. Nie to, że nie wszystkie obiecanki-cacanki udało się zrealizować, to też zrozumiałe. To był tylko rok. Udowodnił on jednak jedną, najważniejszą dla całego społeczeństwa kwestię: rządzący nie mają żadnej, konstruktywnej, mądrej opozycji.

Trudno zaliczyć do niej nieustanny protest przeciwko zmianom dokonywanym wobec Trybunału Konstytucyjnego. Awanturę wobec tej instytucji wywołała sama Platforma Obywatelska mianując kolejnych sędziów jeszcze nim upłynęła kadencja ich zmienników. To, co nastąpiło później było (i jest nadal) jedynie kontrreakcją obozu rządzącego. Widzi on bowiem w tej instytucji (władzy niepodlegającej, posiadając w niej mniejszość zwolenników) głównego wroga przeprowadzanych zmian. Nie reform właśnie, ale zmian.

rok1Trudno do opozycji, tej konstruktywnej, sensownej, zaliczyć marsze protestu przeciwko… właśnie, czemu lub komu? Straszak w postaci Jarosława Kaczyńskiego i jego przydupasów już nie działa. Zwłaszcza, kiedy przychylność społeczeństwa jest po prostu kupowana za jego własne pieniądze. Bo przecież programy Rodzina 500+ czy Mieszkanie ileś tam+ są i będą finansowane z pieniędzy podatników. Tak samo, jak wszystkie inne zmiany mające nastąpić, jak chociażby skrócenie wielu emerytalnego.

Puśćmy w niepamięć kłamstwa poszczególnych ministrów. Jak chociażby to o zaproszeniu przez rosyjską komisję Anodiny członków komisji Macierewicza na rozmowy. Propozycja tego spotkania wyszła od strony polskiej. Tak samo, jak bzdura ministra obrony narodowej o zakupie za 1 euro francuskich okrętów niesprzedanych Rosji, ale Egiptowi. Ale przecież na fali odpowiedniej propagandy serwowanej przez rządowe telewizję i radia, nikt ni będzie się nad tym kłamstwem roztrząsał.

Zapomnijmy o obsadzaniu wysokich stanowisk przez swoich ludzi. Nawet tych beż żadnych kwalifikacji, umiejętności, zdolności, wiedzy i doświadczenia. Przecież procedura ta znana jest od czasów komuny. Żaden to argument przeciw, skoro wszyscy rządzący tak właśnie robili. Pod tym względem PiS od innych niczym się nie różni.

PiS opozycji nie ma. Jak można ją traktować poważnie, skoro krytyka programu Rodzina 500+ polega na tym, że kiedy będzie rządziła PO, to pieniądze dostaną wszyscy, nawet za pierwsze dziecko. Jak? Skoro teraz mówią, że nawet na to drugie pieniędzy w budżecie nie ma.

Opozycja odbija się od ściany niemocy. Żadna partia za opozycyjną się uważająca nie potrafiła przez rok przedstawić żadnej realnej alternatywy dla programów, decyzji i projektów ugrupowania rządzącego. Wydaje im się, że wyjście na ulice jest najlepszą formą.. Czego? Protestu? Nie dają społeczeństwu żadnej wobec Pis-u alternatywy. Są nijacy, mdli, bezpłciowi, bez sensu.

Jeden przykład, z dzisiaj właściwie. Parlament, czyli PiS, przegłosował obniżenie wieku emerytalnego. Wróciliśmy tym samym do czasów komunistycznych. Tzw. opozycja zarzuca, że obóz rządzący nie przedstawił wyliczeń, ile na tym przyszli emeryci stracą. A oni je przedstawili?! NIE! Wszystko to ble ble i nic więcej. Średnio inteligentny wyborca może się zastanowić: nie przedstawiają, bo nie mają argumentów? I PiS jest górą.

Obecni rządzący przez osiem lat przygotowywali się do przejęcia władzy. Analizy, sondaże, badania, pomysły czasem z sufitu. Ale to zadziałało. Przegrani do tej pory, tak mi się wydaje, nie zrozumieli, dlaczego właściwie przegrali wybory. Roku im nie starczyło na zrozumienie, że dali ciała. Całkowicie. Na całej linii. I dalej dają. A to prowadzi do tylko jednego wniosku: PiS będzie rządził nie tylko jedną kadencję.

Nawet rocznicowa spowiedź ministrów Beaty Szydło została przez opozycję (jaka by ona nie była) potraktowana wyłącznie jako pretekst do totalnej krytyki. Nie usłyszałem ani jednego zdania, które mówiłoby: my mamy inny pomysł, chcemy to zrobić w ten właśnie sposób. Nikt nawet nie wspomniał, że zmiany wprowadzone przez PiS polegają wyłącznie na powrocie do… czasów komuny. Do jej ustroju, porządków, systemu.

Ale nie ma się co dziwić. Włodarze PiS-u dorastali w tamtych właśnie czasach. I czują do nich WIELKI sentyment. Ale tego też w krytyce zabrakło…

JENON WYPUCH