PolecaMY: Obłęd ‘44

Nie 1 sierpnia powinien być świętem narodowym. Tego dnia tysiące, a może i miliony Polaków zostało zdradzonych. Przez Komorowskich, Rzepeckich, Okulickich, czyli tych, których teraz imienia ulic się nadaje. Bo byli to zbrodniarze, którzy na lata wtłoczyli Polaków w ręce radzieckiej okupacji.

Prawdziwym świętem powinien być 2 października. Tego dnia wszyscy Polacy powinni oddać hołd wysłanym na śmierć żołnierzom, zamordowanym cywilom, zrównanej z ziemią Warszawie. Ale my uwielbiamy czcić klęski, a taką było wywołanie Powstania.

PrintIle ulic, w ilu naszych miastach nosi nazwę Gen. „Bora” Komorowskiego? W stolicy taka jest. Ulica zbrodniarza. A Gen. Okulickiego? Też. Też ulica zbrodniarza, a może i zdrajcy, który przez lata współpracował z NKWD. Tym samym, które mordowało naszych oficerów (i nie tylko) w Katyniu i tym samym, które dobijało pozostałości Armii Krajowej po 1945 roku.

Ci, którzy podjęli decyzję o rozpoczęciu Powstania w stolicy, są zbrodniarzami. Nie moja to opinia, ale wielu historyków i wtedy dowodzących polskim podziemiem z Londynu. I powinna za to spotkać ich kara. Ale nie, zamiast tego są wynoszeni na piedestały.

Dekomunizacja powinna nastąpić prawie 30 lat temu. Ale prawda historyczna nie powinna również być skrywana. Bo wolimy (…) niekompetentnych partaczy – byle tylko mieli usta pełne frazesów i patriotycznych sloganów – od fachowców i zimnych realistów. Wolimy tych, którzy mówią to, co chcielibyśmy usłyszeć, choćby było to kłamstwem, od tych, którzy walą nam prosto w oczy przykrą prawdę. Doprawdy rację miał ten, który porównał naród polski do kobiety – jak stwierdził jeden z porządnych historyków. „Porządny”, bo nie boi się prawdy, nawet tej najbardziej bolesnej.

Powstanie Warszawskie jest legendą. I niczym więcej. Co roku dzieci ściskają w rękach ciało-czerwone chorągiewki z symbolem Polski Walczącej. Co roku tysiące ludzi zakłada opaski (bezprawnie!) i oddaje hołd oszukanym i zdradzonym. I nikt z nich nie zastanowi się nawet, że wtedy, w 1944 roku, dokonano na polskim narodzie prawdziwej zbrodni.

Powstanie praktycznie padło już drugiego dnia. Padło, bo zbrodniarze, którzy je wywołali, posłali bezbronnych przeciwko doskonale uzbrojonym i wyszkolonym niemieckim oddziałom. Posłali ich, bo chcieli na moście łączącym wschodnią i zachodnią część stolicy powitać chlebem i solą kolejnych okupantów. Byli na tyle głupi, lub na tyle sterowani, że wierzyli, iż Rosjanie potraktują ich jak równych sobie. Wierzyli, „pompowani” przez władze w Londynie, że ze Stalinem można się dogadać.

Mało tego. Wysłali na śmierć tysiące swoich żołnierzy w ramach akcji „Burza”, kiedy to żołnierze AK mieli ułatwiać Armii Czerwonej podbijanie Polski. Ułatwiali, a potem byli przez zdobywców mordowani.

To dzięki tej polityce, która agresora z 1939 roku raptem uznała „przyjacielem” mieliśmy również ludobójstwo na Wołyniu. Bo Armia Krajowa dostała rozkaz o… nieinterweniowaniu. Kolejna zbrodnia, która obarcza kierownictwo Polskiego Państwa Podziemnego.

Uwielbiamy legendy. Zwłaszcza legendy o naszych żołnierzach walczących na całym świecie o „wolność naszą i waszą”. Gdzieś mam ich wolność. Ale ile krwi przelali Polacy walcząc o tę cudzą, a nie swoją. Choćby pod Monte Cassino. Ofiara zupełnie niepotrzebna. Tak samo jak Powstanie Warszawskie.

Ale jakże piękne to legendy. I jakże pięknie jest karmić nimi niewykształcony, otumaniany naród… Bo, jak stwierdził jeden z uniwersyteckich nauczycieli, będzie to zbyt duży szok dla społeczeństwa i szkodzenie pięknej legendzie Powstania Warszawskiego, kiedy powie się o nim prawdę.

JAKUB WYRWAŁ

Obłęd ’44, Piotr Zychowicz

Dom Wydawniczy REBIS

One comment

  • Max

    Bardzo łatwo rzucać ciężkie oskarżenia. Szczególnie ludziom, którzy nie przeżyli koszmaru okupacji. Moi rodzice byli w Powstaniu. Też uważają, że wybuch był źle przygotowany (nie błędem ale właśnie źle przygotowany – czasowo, militarnie, logistycznie). Tak uważają, ale nigdy nie powiedzieli o swoich dowódcach – zbrodniarze. Jakże łatwo niszczymy naszą historię, nasze legendy, ikony. Szukać prawdy, spierać się o nią – to rzecz normalna, ale obrzucać błotem i ciężkimi oskarżeniami – to niegodziwość. Niestety, tego rodzaju sformułowania jakże pasują do dzisiejszej doktryny pisowskiej – bohaterowie to tylko my (czyli PiS). Takie publikacje torują drogę do zmiany podręczników historii, w których znajdzie się zapis, że ze zbrodniarzami, którzy wywołali Powstanie wespół ze Związkiem Radzieckim nie zgadzały się podziemne struktury Prawa i Sprawiedliwości, ze swoim wielkim przywódcą Lechem Kaczyńskim…
    Swoją drogą w historii nowożytnej Europy powstań, rewolt nieudanych, w wyniku których śmierć poniosły setki, tysiące – było bardzo wiele. Ot, na początku naszej ery – Powstanie Spartakusa. Czy Spartakus to też zbrodniarz?