Nie wstydźmy się polskiej kuchni: Ryba po kaszubsku

Swego czasu spędzaliśmy z kumplami rokrocznie wakacje w Chałupach na Półwyspie Helskim na kwaterze u przemiłej rybackiej rodziny. Owa kwatera to oczywiście nic innego jak namiot rozbity na podwórku i korzystanie z wody z pompy podwórkowej do mycia. Na większe luksusy nie było nas stać, ale zapewniam, że lepszych wakacji nie pamiętam. Wtedy to też seniorka rodu najpierw poczęstowała, a potem pokazała, jak robi się różne cudeńka, które to w nazwie „po kaszubsku” mają. Do tego stopnia, że teraz (po kilku latach) omijam szerokim łukiem, to co w okolicach Krakowa, Warszawy, Poznania, Wrocławia próbują nam wcisnąć pod tym właśnie szyldem… Chce się wręcz krzyczeć z rozpaczy: Ludziska! Robią z was kretynów i to do dziesiątej potęgi! Proponuję, nie popełniać cudzych błędów.

Do przygotowania ryby po kaszubsku potrzebujemy:

  • rybę:) właściwie dowolną, polską może być większa (.np. karaś), może być mniejsza (np. śledź, płotka, okoń, krąp) niezależnie od tego czy pochodzenia morskiego, czy jeziorno-rzecznego; a drobna dlatego, ze fajnie cała wygląda na talerzu – nie musi być wcale filetowana, bo ości, nawet te grubsze w obórce cieplnej a potem kwaśnej znikają…;
  • mąką i olej do smażenia;
  • przyprawy: sól, pieprz;
  • do marynaty: ocet, gorczycę w ziarnach, większą cebulę (ja urozmaicam ją jeszcze przez czosnek i suszone papryczki chili);
  • słoiki do pasteryzowania.

Rybę po kaszubsku przygotowujemy w następujący sposób:

  1. Rybę, tę w całości, skrobiemy i czyścimy (mniejsze, naprawdę małe kawałki można zostawić z łbami), myjemy i zostawiamy do osączenia. Następnie solimy i pieprzymy i odkładamy.
  2. W międzyczasie obieramy i kroimy cebulę na półplasterki.
  3. Na patelni rozgrzewamy olej. Kawałki ryby obtaczamy w mące i smażymy. Odkładamy na talerzyki (można też pomyśleć o osączeniu z nadmiaru tłuszczu, ale i tak „wygotuje się” w czasie pasteryzowania)
  4. W rondelku zagotowujemy wodę, dolewamy do niej ocet (ja daję w proporcji 4:1 na korzyść wody przy 10-procentowym occie) dodajmy ziarna gorczycy (nie żałuję, czyli jakąś łyżeczkę od herbaty) oraz pokrojoną cebulę. Zagotowujemy, a gotujemy ok. pięciu minut.
  5. Zamiast bezczynnie czkać, dokładnie myjemy słoiki, sparzamy gorącą wodą i wkładamy do nich kawałki usmażonej ryby.
  6. Słoiki zalewamy przygotowaną marynatą i dokładnie, mocno zakręcamy (wcześniej upewnijmy się, że krawędzie słoików oraz przykrywki są suche).
  7. Wkładamy słoiki do dużego garnka i zalewamy wodą (powinna podchodzić prawie pod szyjki słoików) i pasteryzujemy ok. 10-15 min – czyli gotujemy).
  8. Wyjmujemy, strudzimy i pozwalamy, aby przez kilka dni marynata mogła uczynić ze zwykłej smażonej rybki prawdziwy rarytas…

Dziewczyna namawiała mnie, abym pomyślał nad czymś specjalnym na przyjazd jej brata. Przypadkiem w piwnicy natknąłem się kilka słoiczków śledzia po kaszubsku zmieszanego z leszczem. Przyszły szwagier wpadł z sześciopakiem, więc radość była podwójna… A przy okazji, idą przecież święta, więc może zaskoczmy rodzinę jakąś nową potrawą…

SMAKOSZ

PolecaMY również:

Kopytka, Nóżki w galarecie, Babka ziemniaczana, Gołąbki z kaszą, Grzybek jajeczny, Kotlet wieprzowy niekoniecznie schabowy, Dodatki z ogórków i pomidorów, Domowy smalec ze skwarkami, Kalafior z wody, Placki ziemniaczane, Kapusta z wody ze skwarkami, Sztuka mięsa w sosie chrzanowym, Żurek na zakwasie