Nowy projekt Kaczyńskiego: Rodzina 500-

To chyba jest logiczne. Skoro partia Jacka Kurskiego, prezesa TVP, zapiała z radości, że wymyślił nowy sposób ściągania pieniędzy za abonament, to nie można zatrzymać się w pół drogi. Na Nowogrodzkiej poważnie zastanawiają się, czy nie wprowadzić w życie programu Rodzina 500-.

Kurski wymyślił, że każdy, kto nie zarejestrował faktu posiadanie odbiornika telewizyjnego lub radiowego, musi… zarejestrować jego brak. I okaże się (podobno), kto ma, a kto nie, a tym samym, kto musi płacić haracz od wzbogacenia się. Bo według tych miar (wprowadzony zresztą przez komunę) odbiorniki są towarem luksusowym i należy się dodatkowy podatek.

Bykowe - sposób na załatanie dziury budżetowej...

Bykowe – sposób na załatanie dziury budżetowej…

Skoro więc Prezes Tysiąclecia wymyślił program Rodzina 500+, czyli płacenie za rodzenie dzieci, to dlaczego nie zastosować programu odmiennego – płacenie za nierodzenie.

O tym podatku powiedział mi dziadek, który w pewnym momencie życia musiał go .płacić. Tzw. bykowe (przed wiekami związane z opłatą wnoszoną na rzecz właściciela byka za pokrycie krowy oraz karą za spłodzenie nieślubnego dziecka), komuna zmieniła na podatek płacony przez osoby bezdzietne, nieżonate i niezamężne powyżej 21. roku życia (od 1 stycznia 1946 do 29 listopada 1956), a później powyżej 25. roku życia (do 1 stycznia 1973). Mówiąc po naszemu, czyli językiem współczesnym, żyjesz w konkubinacie, płacisz; żyjesz w związku, ale nie masz dzieci, płacisz.

Skoro więc państwo płaci za rodzenie dzieci, bo głównym celem programu Rodzina 500+ – jak głosi PiS – jest wzrost dzietności (dzieci narodzonych), to dlaczego nie odwrócić sytuacji. Ci, którzy nie płodzą, a tym samym i nie rodzą, muszą zasilać kasę Skarbu Państwa, aby ten miał na wypłaty choćby w ramach programu Rodzina 500+. Logiczne? Jak najbardziej.

Logika ta doprowadziła do powstania programu Rodzina 500-. Nie można bowiem jednocześnie nagradzać tych, którzy płodzą i rodzą, a z drugiej strony, nie robić nic, aby tych „opornych” w tych czynnościach, nie karać.

Program był właściwie przygotowany, ale na drodze wprowadzenia go w życie stanął projekt ustawy o całkowitym zakazie aborcji. I zapowiedzi rządu, że przygotuje projekt systemu wspierania rodzin i rodziców decydujących się na urodzenie dziecka niepełnosprawnego. Dlaczego? Bo zmusić do rodzenia nie można. A więc i „karanie” (dodatkowy podatek) za nierodzenie musi zostać odsunięty w czasie.

W projekcie Rodzina 500- przewidziano również, że tzw. samotne matki zarabiające ponad 10 tys. miesięcznie nie mają pierwszeństwa w przyjęciu ich dzieci do żłobków i przedszkoli. Padały również propozycje, aby tego rodzaju sytuacje były dokładnie prześwietlone przez CBA. Zbyt często bowiem okazuje się, że tzw. konkubinaty są związkami czysto fikcyjnymi, wykorzystującymi istniejące przepisy. Para żyje normalnie jak małżeństwo, ale „bez papierka”. A jego brak stawia ich dzieci w sytuacji wyjątkowo uprzywilejowanej. A to jest skrajna niesprawiedliwość…

Znając zamiłowanie Prezesa Tysiąclecia do tego, co było, nie ma właściwie co się dziwić. Wychowany w czasach tzw. komuny „z mlekiem matki” wchłonął wszystko to, co mu się z nią kojarzyło. Mamy więc powrót do systemu edukacji 8+4, mamy niepłacenie przez sędziów, prokuratorów i służby mundurowe ZUS (bo służą władzy i dla są w stanie poświęcić wszystko) i będziemy mieli tzw. bykowe. To tylko kwestia czasu…

KONDRAD MAJ