Kiedy plemnik spotka jajeczko…

Szumu wokół kobiecej macicy sporo się narobiło. I oczywiście jak to u nas już w zwyczaju, najwięcej do powiedzenia w tej kwestii mają panowie; począwszy od tych w sukienkach, skończywszy na tych, którzy zawsze stoją na pierwszej barykadzie walki o wydłużenie naszego życia o 9 miesięcy. I jako  facet dołożę swoje trzy grosze…

plemnikNa początek parę faktów. 14 marca na ręce marszałka Sejmu wpłynęło zawiadomienie o utworzeniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji” na rzecz zmiany ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży oraz ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny.

Marszałek wezwał do uzupełnienia analizy finansowych skutków wykonania projektu ustawy. Powód z pozoru tylko błahy. Świadczenia na rzecz rodzin, matek oraz dzieci są już ujęte w zadaniach pomocy społecznej. W opinii wnioskodawców wystarczy jedynie znaleźć w budżecie środki na udzielenie tych świadczeń na rzecz dzieci „niezabitych”.

Według oficjalnych danych w 2013 roku w Polsce dokonano ponad 700 legalnych aborcji, rok później ponad 1800. Przy zachowaniu tej tendencji w minionym możemy mieć znowu wzrost i to do prawie 3 tys. Po zmianach w prawie część z tych narodzonych może przejść na garnuszek państwa.

Na razie nie ekscytujmy się za bardzo, jak zmienione prawo ma wyglądać. Marszałek Sejmu co prawda 7 kwietnia zdecydował o przyjęciu zawiadomienia, ale nie wiadomo, czy męski Komitet finansową stroną ich projektu w ogóle się zajął. Bo i po co? Jeden telefon z wiadomo skąd wystarczył.

Teraz czeka Komitet zbieranie podpisów, ale z tym nie będzie większego problemu problemu, bo to tylko 100 tys. – kilka większych parafii i z głowy.

Ale to nie moje zmartwienie. Panowie z Komitetu wiedzą przecież lepiej i na finansach państwa też lepiej się znają. Tak samo, jak na psychice kobiet, bo część fizyczną mają opanowaną. Może z wyłączeniem ciąży pozamacicznej, bo pewnie im się to w głowach nie mieści.

Ze swej strony podpowiadam pomysłodawcom całkowitego zakazu aborcji, że ich propozycje zmian w przepisach mogłyby zostać uzupełnione o następujące kwestie:

– Skoro, chcemy (tak się wczuwam), aby każdy człowiek miał przyrodzone prawo do życia od chwili poczęcia, to jest połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej, to projekt rodzina 500+ trzeba rozciągnąć również na grupę dzieci poczętych. Utrata świadczenia mogłaby nastąpić wyłącznie w przypadku naturalnego poronienia (identycznie jak ze śmiercią dziecka już narodzonego).

– I konsekwentnie. Mamy do czynienia z człowiekiem, więc od chwili poczęcia powinno się rozpocząć liczyć jego wiek. Trzeba się tylko zastanowić, co w tym momencie zrobić z wiekiem rozpoczęcia obowiązku szkolnego, uzyskania pełnoletniości i przechodzenia na emeryturę. Wypadałoby to jakoś uregulować.

– W propozycjach znajduje się zapis o karze za nieumyślne spowodowanie śmierci poczętego człowieka. Kto będzie się tym zajmował? Prokuratura, jakiś sąd kościelno-cywilny, czy funkcjonariusze policji będą odpowiednio do takich zadań przeszkoleni?

– Proszę wyobrazić sobie dylemat ojca oczekującego na porodówce, kiedy przychodzi do niego lekarz i mówi: Sytuacja jest bardzo poważna. Możemy uratować tylko żonę lub dziecko. Jaka jest Pana decyzja?… Ja bym chyba zawału dostał. A może dodać jakieś jeszcze przepisy chroniące również zdrowie i życie matki?

– Pozostały jeszcze tylko takie drobiazgi, jak prawo spadkowe i dziedziczenie, paszporty (czy poczęte dziecko będzie musiało być wpisane do paszportu i czy w przypadku wyjazdu tylko żony w ciąży ojciec będzie musiał wyrazić na to zgodę), prawo cywilne (w przypadku np. stwierdzenia nieumyślnego poronienia, czy sprawca będzie musiał do ukończenia domniemanego okresu 18 lat płacić 500 zł miesięcznie)

Panowie-władcy kobiecy macic! Nie wystarczy krzyknąć: Stop aborcji! Trzeba jeszcze człowiekowi, czyli temu połączeniu żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej zapewnić godne warunki egzystencji! I zadbać o jego przyszłość!

Wasze córki (jeśli je macie), wnuczki (jeśli są lub zaraz będą) i prawnuczki (zawsze trzeba mieć nadzieję) z pewnością Was za to „ozłocą”.

PRZEMYSŁAW ROZBICKI

Fot. Thinkstock