PiS miał wiele możliwości, wybrał dla siebie najgorszą

PiS poszedł po rozum. W kwestii dzieci niepełnosprawnych zapowiedział pomoc dla matek decydujących się je urodzić, a potem pomoc w ich wychowaniu. Widząc jednak, w jakim poważaniu władza ma te, które już dawno borykają się z tym problemem, trudno jest wierzyć, że nastąpi to szybko i że propozycje będą zadowalające.

Społeczny projekt ustawy złożony przez Ordo Iuris przepadł najpierw w komisji potem w Sejmie. Prezes Kaczyński i jego PiS będą miały z tym problem. I to niemały.

W trakcie kampanii potwierdzali wielokrotnie, że oczywiście są za całkowitym zakazem aborcji i zrobią wszystko, aby takie przepisy wprowadzić. Ale nie sami. Widać doskonale orientowali się, że nawet we własnym gronie jest zbyt wielu zwolenników utrzymania status quo, czyli tzw. kompromisu aborcyjnego. Namawiali do zbierania podpisów. I setki tysięcy wyborców im uwierzyło. Teraz mogą czuć się być na szaro.

Projekt ustawy całkowicie zakazującej aborcji został złożony w Sejmie. Nie on jeden. Równolegle trawił projekt znacznie liberalizujący warunki przerywania ciąży. Jak łatwo było się domyśleć, ten drugi wylądował w koszu. Rozbudzono tym nadzieje zwolenników karania kobiet za czyn niedozwolony, czyli za zaniechanie rodzenia.

pis1Potem był czarny poniedziałek. Kaczyński i jego PiS nie wystraszyli się wielu manifestacji KOD-u, protestów w obronie Trybunału Konstytucyjnego, marszu służby zdrowia. Wystraszyli się niespełna stu tysięcy kobiet i kilku tysięcy mężczyzn, którzy manifestowali swoje prawo do podejmowania decyzji w bardzo ważnej dla nich sprawie. I kilka dni później pół miliona zwolenników „dobrej zmiany” zostało zrobionych na szaro po raz drugi. Ich projekt wylądował w koszu.

To faktycznie chyba pierwsza dobra zmiana od prawie roku rządów PiS. Nie dlatego, że, jak twierdzą niektórzy, nadal będzie można zabijać dzieci. Ale dlatego, że ktoś w końcu w tym temacie poszedł po rozum do głowy. Najpierw mają być stworzone warunki, aby rodzące się dzieci niepełnosprawne, oraz ich rodzice, zostali objęci specjalną opieką, ochroną i pomocą państwa. Pojawił pomysł, aby najpierw myśleć o przyszłości, a nie teraźniejszości.

Może trzeba było zrobić tak samo w przypadku programu Rodzina 500+. Najpierw stworzyć odpowiednie warunki do wychowania dzieci np. zapewnić odpowiednią ilość żłobków i przedszkoli, zróżnicować pomoc finansową, aby ta trafiła do naprawdę potrzebujących, a dopiero potem rozdawać pieniądze. Tylko na to nie było czasu, bo akcja rozdawnictwa nie rozpoczęłaby się pewnie przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi.

Oczywiście zapowiedź pomocy dla rodziców przyszłych i rodzących się dzieci niepełnosprawnych jest krokiem w dobrą stronę. Trzeba jednak pamiętać, że problemu aborcji płodów z wadami genetycznymi to nie zlikwiduje. Bo decyzję w tej sprawie mogą podjąć i podejmą wyłącznie sami rodzice. Ale w przypadku sensownego, spójnego i działającego programu tych aborcji może być mniej, znacznie mniej.

Prezes Kaczyński i jego PiS mogli kontrowersyjny projekt procedować w komisji. Mogło to trwać baaardzo długo. Mogli go zmieniać, usuwać poszczególne przepisy, dodawać nowe. Mogli ostateczną wersję poddać konsultacji społecznej. Mogli w końcu zorganizować w tej sprawie referendum. W którym tak ułożyliby pytania, aby nie dopuścić właściwie do zmiany i tak jednej z najbardziej restrykcyjnych ustaw antyaborcyjnych w Europie. I mieliby problem z głowy.

Ale widać, w zaistniałej sytuacji pomysłu nie mieli żądnego. I polegli.

KONDRAD MAJ