Nie wstydźmy się polskiej kuchni: Kopytka

Kto z nas nie pamięta kluseczek „kręconych” przez babcie, rodziców? Mogą być same z podsmażanymi cebulką, boczkiem lub kiełbaską. Mogą też być doskonałym urozmaiceniem dla znudzonych prawie codziennymi dodatkami w rodzaju ziemniaków z wody, kasz, ryżu, makaronu… Dane nieskomplikowane, a dla panów dodatkowa zaleta: nie ma nic lepszego na wzmocnienie siły dłoni, jak wyrabianie ciasta… I jeszcze jedna uwaga; ja nauczyłem się przyrządzać ciasto bez jajek i powiem szczerze, że byłem swego czasu bardzo zdziwiony, kiedy wyczytałem, że z nimi to właściwie klasyka. Nie! Klasyka jest właśnie bez jajek, czym nasze kopytka wyróżniają się od innych, czasem bardzo podobnych ziemniaczanych specjałów.

Do przygotowania kopytek potrzebujemy:

  • ziemniaki (zależnie oczywiście od ilości osób, które chcemy uraczyć tym specjałem; dla mnie i moich trzech kolegów-wielbicieli kopytek wystarcza 3 litrowy gar, czyli jakieś 2-2,5 kg);
  • mąkę pszenną (1 kg powinien wystarczyć);
  • mąkę ziemniaczaną (3-4 kopiaste łyżki);
  • sól;
  • cebulę (1-2 dwie średnie);
  • kawałek boczku wędzonego lub kiełbasy;
  • olej do smażenia.

Przygotowujemy je w sposób następujący:

  1. Ziemniaki obieramy, kroimy na mniejsze kawałki, jeśli to olbrzymy, zalewamy wrzątkiem, solimy i gotujemy do miękkości. Odstawiamy do wystygnięcia.
  2. Następnie tłuczemy je na miazgę (ważne, aby nie pozostawić zbyt dużej ilości kawałków). Leniwym i mniej sprawnym zalecam zmielenie w maszynce do mięsa.
  3. Do masy ziemniaczanej dodajemy mąkę pszenną (objętościowo tyle, co ziemniaków) oraz mąkę ziemniaczaną (w całości). Tu ewentualnie jest też czas na dodanie jajka (lub dwóch) jako „spajacza”.
  4. Wyrabiamy ciasto do momentu, aż nie przylega do dłoni (w razie kłopotów dodajemy mąki pszennej lub dosłownie parę kropel wody, jeśli ciasto jest za „suche”).
  5. Stolnicę (może być czysty blat stołu), przesypujemy lekko mąką pszenną, od ciasta odrywamy kawałek i rolujemy go na cienki wałeczek (ok. 1.5 cm średnicy)
  6. Nożem odcinamy ukośnie małe kluseczki.
  7. W sporym garnku (na tę ilość może być i 5-litrowy) zagotowujemy wodę, solimy ją i wrzucamy kopytka. Co kilka porcji mieszany całość łyżką cedzakową, aby nie posklejały się.
  8. Kopytka gotują się, więc czas na przygotowanie okrasy. Kroimy cebulkę i boczek wędzony (lub kiełbasę) w średnią kostkę i smażymy na oleju.
  9. Kiedy gotujące się kluski wypłyną na wierzch, dajemy im jeszcze ok. 5 minut. Warto po tym czasie sprawdzić, czy w środku nie są surowe oraz czy odpowiednio dosoliliśmy wcześniej wodę.
  10. Ugotowane odsączamy na durszlaku, przekładamy na talerze, polewamy usmażonymi cebulką i boczkiem.

Polska ziemniakiem stoi. Niestety. Ale nie oznacza, że mamy do wyboru jedynie te gotowane, frytkowane, smażone, odsmażane, puree czy jeszcze pod jakąś inną wymyślną postacią. Są również doskonała bazą to przygotowania najróżniejszych kluchów i klusek, które możemy jeść same lub np. z sosami czy nawet mięsem. Nie ma bowiem jak urozmaicenie naszego codziennego jadłospisu.

SMAKOSZ

PolecaMY również:

Nóżki w galarecie, Babka ziemniaczana, Gołąbki z kaszą, Grzybek jajeczny, Kotlet wieprzowy niekoniecznie schabowy, Dodatki z ogórków i pomidorów, Domowy smalec ze skwarkami, Kalafior z wody, Placki ziemniaczane, Kapusta z wody ze skwarkami, Sztuka mięsa w sosie chrzanowym, Żurek na zakwasie

One comment