Dalsze zakłamywanie historii

Politycy partii rządzącej głoszą, że chcą odkłamywać historię. Paradoksalnie często przyczyniają się do jej dalszego zakłamywania. Zachowują się identycznie jak przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego i dowódcy Armii Krajowej, którzy otworzyli Armii Czerwonej drzwi do Polski.

Prezydent odwiedza Monte Cassino i wychwali bohaterstwo Polaków, którzy zginęli w ataku na klasztorne wzgórze. W bezsensownym ataku, zupełnie zbędnym i nic nie wnoszącym. Osobiście wolałbym wychwalać bohaterstwo tych, którzy przeżyli. Albo nawet tych, którzy takiego ataku odmówili, bo generał Anders miał wolną rękę. Od aliantów nie otrzymał rozkazu ataku, a jedynie jego propozycję, a nawet czas do namysły na jej podjęcie. Wybrał opcję najgorszą z możliwych. I Niemcy nie dlatego opuścili niezdobyte wzgórze, bo się wykrwawili, ale dlatego, że dalsze utrzymywanie fortecy było bezsensowne z punktu widzenia strategicznego.

Ale w Polsce mit Monte Cassino nadal jest podtrzymywany. Przez tych samych, którym na sercu leży podobno prawda historyczna.

prawda1

Oddziały AK mogły zająć Wilno bez jednego strzału i powitać w polskim już mieście Armię Czerwoną. Zapadła jednak decyzja o złożeniu ofiary z młodych chłopców. Tu jeszcze ramię z ramię z żołnierzami radzieckimi. Za chwilę będzie kulka w potylicę…

Osobiście zmęczony już jestem rozbudowywaniem mitu tzw. żołnierzy wyklętych. Bardziej odpowiadałoby mi określenie żołnierzy zapomnianych. Fakt, część i chwałą są im jak najbardziej należne. Ale przecież nie byłoby ich, gdyby nie błędne decyzje, które zapadały w Londynie i w Polsce, na szczeblach kolejnych premierów na uchodźctwie, kierownictwa Polskiego Państwa Podziemnego i dowództwa AK. Tak! Błędnych!

Można oczywiście twierdzić, że Polska została w tych trudnych czasach przehandlowana na konferencjach w Teheranie i Jałcie. Ale nie można zapominać, że to gen. Sikorski zgodził się na zajęcie przez Związek Radziecki naszych wschodnich ziem, że jeszcze przed oficjalnym ich wyznaczeniem, Stalin doskonale wiedział, że granica na Bugu przez władze Polski została zaaprobowana i potwierdzona traktatem. O tym oczywiście gloryfikując generała się zapomina.

Tak samo jak jego uległość, uległość całego rządu londyńskiego wobec Anglików. Polska realizowała wtedy linię Churchilla, któremu bardzo zależało na pozyskaniu przychylności Stalina. A cena była bardzo prosta – Polska. I w Londynie doskonale zdawano sobie z tego sprawę.

Trudno teraz przyznać, ba, nawet uwierzyć, że Armia Krajowa, nasza duma i chluba, pracowała na rzecz Moskwy. Po ciosie w plecy zadanym we wrześniu 1939 roku, z największego obok III Rzeszy wroga państwo Stalina stało się „sojusznikiem naszych sojuszników”. A konsekwencje tego stanowiska były tragiczne.

Nikt jakoś nie zadaje sobie pytania, dlaczego w trakcie rzezi wołyńskiej polska ludność nie mogła liczyć na pomoc, wsparcie, czy ochronę ze strony choćby żołnierzy Wołyńskiej Dywizji AK. Nienajgorzej uzbrojonych i wyszkolonych, którzy w starciu z ukraińskimi chłopami z kosami, sierpami, kijami z pewnością by sobie poradzili. Nie interweniowali, bo takie dostali rozkazy!

Kilka dni temu czciliśmy rocznicę powstania Polskiego Państwa Podziemnego, tworu wyjątkowego w całej światowej historii wojen. Duma nas rozpiera od ponad 70. lat. Zakłamana duma. Przywódcy tego państwa oraz dowództwo jej zbrojnego ramienia, kazali zbierać Armii Krajowej informacje wywiadowcze o Niemcach, mając pełną świadomość, że trafią one do Rosjan. Często było tak, że żołnierze AK ginęli w imię zaspokojenia potrzeb dotychczasowego wroga i późniejszego kata.

Z okazji rocznicowych uroczystości media bardziej były zainteresowane treścią apelu smoleńskiego niż prawdą historyczną. Bo przecież Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej krytykować nie wolno. A tym bardziej ich błędnej polityki, która w rezultacie znacznie ułatwiła przejęcie władzy w Polsce przez zwolenników i sympatyków, czy nawet sługusów Moskwy.

I na koniec o żołnierzach zapomnianych. Byli to ci, którzy nie godzili na współpracę z wkraczającą na tereny Polski Armią Czerwoną. Łamali rozkazy Głównej Kwatery AK! Ale dzięki temu żyli trochę dłużej. I trochę dłużej walczyli o naprawdę wolną Polskę.

Prawdę historyczną należy oczywiście pielęgnować i nauczać. Ale prawdę, a nie półprawdy. I wyciągać z tych lekcji wnioski. Stawianie pomników choćby największym bohaterom tego nie zastąpi.

JANUSZ KOLENDA

Fot. IPN