PolecaMY: Wielka Brytania znana i nieznana

Odwiedzałam Londyn szereg razy, przez kilka miesięcy kelnerowałam nawet w knajpce obok ulicznego targu Portobello. Uwielbiałam to kolorowe miejsce tętniące życiem, gdzie środkiem biegną stragany z warzywami, a sprzedawcy mówią cockneyem. Widziałam jak się kłócą, wrzeszczą – takie bazarowe klimaty. Zatrzymywałam się u przyjaciół, którzy mieszkają tam od lat.

Zwiedziłam to, co zwiedzić trzeba, ale też zapuszczałam się w rejony nieznane turystom. Przyjaciele wtajemniczali mnie w różne aspekty życia w tym mieście-molochu. Te pobyty sprawiły, że zainteresowałam się historią Wielkiej Brytanii i jej kulturą. Poszukuję więc książek, które by tę wiedzę poszerzały, lecz, niestety, jest ich niewiele. Dlatego zobaczywszy „Mieszkam na Wyspie” Katarzyny Bzowskiej-Budd natychmiast ją kupiłam.

Nie jest to przewodnik turystyczny, ani opowieść o Polakach mieszkających w Wielkiej Brytanii, choć autorka, od lat osiadła w Londynie, dobrze zna polską emigrację. Związana z „Dziennikiem Polskim”, przez 10 lat była redaktorem naczelnym tego pisma i obserwatorką otaczającej ją rzeczywistość. Widać, że lubi swoją przybraną ojczyznę, ale nie przysłania jej to dostrzegania niemiłych stron codziennego życia – także w emigracyjnym otoczeniu.

Chodzimy z nią po ulicach londyńskiej City, zaglądamy w kuluary władzy, a nawet do sypialni królowej, do której przed laty wtargnął nietrzeźwy narkoman. Autorka opisuje też spotkania z Polakami. Wpadamy wraz z nią do Baru Topolski, który mieści się w dawnej pracownik artysty-malarza Feliksa Topolskiego (znałam to miejsce jako galerię sztuki, ale ze względów finansowych nie udało się jej utrzymać) i do Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego.Topolski

Jeden z tekstów poświęcony jest polskim bezdomnym, których do jadłodajni na górce (Upper Room) przygarnął Amerykanin mieszkający w Londynie i prowadzący jedną z organizacji charytatywnych. Cenne, że on nie tylko karmi polskich ludzi ulicy, ale też służy im radą i pomaga wyjść z życiowego dołka.

Londyn to miasto wielu kultur, etniczny tygiel, ale też miejsce kultywowania tradycji, których nie spotka się w innym kraju, na przykład odprawiane co roku nabożeństwo w intencji klaunów, organizowane przez stowarzyszenie Clowns International. Nawet moi londyńscy przyjaciele nie wiedzieli, że w latach 70. XX wieku na fali ruchu hippisowskiego powstała w Londynie Niezależna Republika Frestonii, której mieszkańcy postanowili ocalić przeznaczone do rozbiórki domy. I wygrali z urzędnikami miasta.

Autorka, jak dowiedziałam się z notki biograficznej, jest z wykształcenia socjologiem, dlatego sporo pisze o problemach społecznych, a także omawia badania socjologiczne poświęcone Brytyjczykom i emigrantom. Nie należy się tym przerażać, bo i ta część, podobnie jak i pozostałe, napisana jest dobrą polszczyzną, bez naukowego żargonu.

To lektura dla wszystkich, którzy interesują się Wielką Brytanią – zaciekawi mieszkających tam na stałe, jak i dopiero co przybyłym lub pakującym już walizki. A dla zainteresowanych podróżami „palcem po mapie” może służyć jako przewodnik po kraju nam bliskim, a jednak pod wieloma względami odmiennym.

Chociaż książka wyszła krótko przed Brexitem, nie straciła aktualności. Pozwala zrozumieć, dlaczego Brytyjczycy podjęli decyzję o wyjściu z UE i dlaczego ta położona u wybrzeży Europy wyspa jest tak inna od Kontynentu.

MARTA SZTOKFISZ

Katarzyna Bzowska-Budd „Mieszkam na Wyspie”,

Oficyna Wydawnicza MJK

– Toruń i Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie – Londyn, 2016