Pułapki logiki słowa

Pojęcie logika wywodzi się od greckiego logos (rozum, myśl, słowo) i najogólniej odnosi się do nauki o sposobach jasnego i ścisłego formułowania myśli, regułach poprawnego rozumowania i uzasadniania różnego rodzaju twierdzeń. U nas częściej od czegoś logicznego mamy do czynienia z czymś nielogicznym. Zwłaszcza w wypowiedziach wszelkiej maści polityków i tzw. publicystów, czyli politykujących dziennikarzy.

Zalewają nas potokiem słów. A wszystko po to, aby przekonać do swoich racji. Czasem są to słowa dziwne, czasem śmieszne, a czasem straszne. Nade wszystko jednak, zbyt często, brakuje w ich wystąpieniach logiki. Zabawmy się, choć do śmiechu mi wcale nie jest…

Ludobójstwo jest zbrodnią przeciwko ludzkości poprzez celowe wyniszczanie całych lub części narodów, grup etnicznych, religijnych lub rasowych. Czy tak określone ludobójstwo można… stopniować? No bo czym różni się ono od wyjątkowo krwawej czystki etnicznej? Gdzie jest ta granica? Idąc dalej zostawmy tylko krwawą czystkę etniczną. A potem czystkę etniczną. W końcu samą czystkę.

Czy z tego wynika, że ludobójstwo można przyrównać do czystki? Logicznie tak, ale na pewno nie w rzeczywistości. Z tym, że Adam Michnik nie widzi różnicy między ludobójstwem a wyjątkowo krwawą czystką etniczną. Dla niego najważniejsze są słowa. A każde ma swoją wagę. To na „l” dla niego jest nie do przyjęcia, bo jest plunięcie w twarz ukraińskiej demokracji. Czy demokracji można napluć w twarz? Retorykę można zrozumieć, ale oczywiście logiki w tym nie ma. W dodatku o jakiej demokracji mówimy? Ukraińskiej? Byłaby to więc chyba pierwsza w historii tego narodu demokracja, od której Ukraińcy tak masowo uciekają…

Pan prezydent Duda podczas na uroczystości pogrzebowych w Gdańsku stwierdził m.in.: O ile do 89. roku można powiedzieć, że rządził ustrój tych samych zdrajców, którzy zamordowali „Inkę” i „Zagończyka”, to przecież po 89. roku teoretycznie nie. Teoretycznie nie-zdrajców. Ale oczywiście tylko teoretycznie, bo tak po prawdzie byli to oczywiście zdrajcy – tego oczywiście prezydent już nie dopowiedział. Ale logika zarzuca nam ten dalszy ciąg niemal automatycznie. I tak zareagowali słuchacze; brawami entuzjazmu.

logika1Szkoda tylko, że zapomniał w tamtej chwili o swoim duchowym mentorze, śp. Lechu Kaczyńskim, którzy w tym samym czasie był głową państwa, oraz o swoim obecnym szefie, Prezesie Tysiąclecia, Jarosławie Kaczyńskim, który pełnił funkcję premiera. Zaliczać ich do teoretycznie nie-zdrajców?… Logika ma swoje nieubłagane prawa…

Swoją drogą Prezydent RP, z wykształcenia prawnik, powinien najlepiej wiedzieć, że logika słowa jest podstawą każdego wystąpienia publicznego. Jeśli oczywiście chce się być dobrze zrozumianym, a dobrze nie oznacza wcale dosłownie. A to też logika. Zwłaszcza rzuca się to w wystąpieniach, nazwijmy je, ku czci.

Ku czci gen. Błasika, polskich pilotów i samolotu F-16 odbyły się w Krzesinach uroczystości państwowe. W ich trakcie nie mogło oczywiście (bo to teraz ministerialny nakaz i wojskowy obowiązek) zabraknąć nawiązania do katastrofy smoleńskiej. Wspominając gen. Andrzeja Błasika, ówczesnego dowódcę Sił Powietrznych, prezydent Duda stwierdził m.in., że zginął jako żołnierz, pilot na służbie Rzeczypospolitej, zginął w powietrzu, w polskim samolocie wojskowym, stojąc przy boku prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego.

Według dostępnej wszystkim wiedzy to nie generał pilotował samolot, chyba że prawda o katastrofie wyglądała zupełnie inaczej, niż twierdzi to nawet minister Macierewicz.

Zginął w powietrzu? Na miejscu podkomisji ministra Macierewicza od razu wezwałbym głowę państwa na przesłuchanie i zażądał wyjaśnień, skąd ma takie informacje, że zginął w powietrzu, a nie np. podczas uderzenia w ziemię. A może żył jednak jeszcze dłużej?

Skoro pilotował, to jak mógł jednocześnie stać przy prezydencie? Skoro nie pilotował, to dlaczego stał? Jak wie każdy, kto choć raz leciał samolotem, w czasie lądowania, w chwilach je poprzedzających, wszystkich na pokładzie obowiązuje kategoryczny nakaz zajęcia miejsc siedzących.

Oczywiście można powiedzieć, że są to takie utarte zwroty. Zgoda. Ale akurat w tej sytuacjo zupełnie nie na miejscu.

I z zupełnie innej beczki. Swego czasu bp Tadeusz Pikus (biskup drohiczyński) stwierdził, że kobiety nie mają prawa do antykoncepcji, aborcji i in vitro. Skoro nie one, to kto? Odpowiedź pozostaje tylko jedna: mężczyźni. Tak, przedstawiciel Kościoła właśnie to stwierdził. Bo skoro nie „A” to „B”. Czysta logika.

I z ostatniej chwili. Janusz Wojciechowski zasiadający obecnie w Europejskim Trybunale Obrachunkowym, w przeszłości polityk (teraz jest urzędnikiem), prezes NIK, a nawet sędzia, dla którego logika powinna być świętością, w wypowiedzi dotyczącej Kongresu Sędziów, stwierdził m.in., iż Zebrało się tam tysiąc sędziów, którzy nie reprezentują wszystkich sędziów w Polsce. Logicznym jest więc, że naszym krajem rządzą politycy, którzy nie reprezentują wszystkich Polaków.

Na słowa trzeba bardzo uważać. Nie dlatego, że ktoś jednak od czasu do czasu słucha polityków, czy politykujących dziennikarzy. Ale dlatego, żeby ludziom nie robić wody z mózgu…

JANUSZ KOLENDA